Zaczęło się niewinnie. Mieszkaniec wsi Tymianki-Moderki na Mazowszu rozciął sobie podudzie. Rodzina wezwała pogotowie, ale gdy na miejscu pojawiła się karetka, sanitariusze dziwnie się zachowywali. W dodatku czuć było od nich alkohol.

Mieszkańcy wezwali policję. Zanim jednak ta nadjechała, sanitariusze chcieli za wszelką cenę zabrać rannego do szpitala. Według świadków próbowali go wyrwać rodzinie nawet siłą. Na szczęście powstrzymali ich mieszkańcy wsi.

Policjanci zbadali załogę karetki alkomatem. 45-letni kierowca miał 2,1 promila, a sanitariusze po 2,23 i 2,14 promili alkoholu we krwi. Wszyscy trzej zostali zatrzymani przez policję.

Ranny mieszkaniec Tymianków już inną karetką pojechał do szpitala.