Pawlak: Chcę łączyć tradycję z nowoczesnością
Być może zbyt wielu ludzi daje się zwieść, być może wielu ludziom wystarczy PO i PiS. Ale jest liczna grupa, która ceni i lubi PSL. Są tacy, którzy wybierają jeszcze inne partie. Różnorodność oraz możliwość wyboru ma swoją wartość - mówi DZIENNIKOWI Waldemar Pawlak.
- Rząd w natarciu. Prywatyzuje to, co chce
- Pawlak chce dobić interesu z Putinem
- SLD i PiS mają jednak wspólne plany
- Opcje nadal będą groźne
- Pawlak: Musimy być gotowi na brak gazu
- PO ulega Pawlakowi w sprawie prywatyzacji
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Piotr Zaremba: Napisałem niedawno, że dziennikarz, który uzyska od pana wyjaśnienia na temat pańskich dalekosiężnych celów, planów, strategii, zasłuży na polskiego Pulitzera.
Obiecał mi pan to zrobić. Czym będzie PSL za 5, 10 lat?
Waldemar Pawlak: To zależy, jaka będzie Europa i świat, a także jakie będą liczące się środowiska w Polsce. Dziś prawica ma charakter lewicowy, a lewica składa się z ludzi dobrze
ustawionych, rzadko podejmujących tematy społeczne. Jedni stawiają wolność ponad wszystko, inni - równość, a my mówimy o pomocniczości. Jest przestrzeń dla PSL w centrum, o ile tylko
przełożymy swoje zasady na język współczesnej polityki.
Pomocniczość, czyli mówiąc językiem współczesnej polityki...?
Wspieranie wzajemne, gospodarowanie na swoim, podejmowanie działań ambitnych, ale realnych. PSL to jedyna formacja, która w ostatnim dwudziestoleciu zachowała ciągłość. Łącznie z
nazwą.
I uzyskuje słabe wyniki. Przy każdych wyborach zastanawiamy się, czy przekroczy pięcioprocentową barierę. Może przy pięknej tradycji jesteście coraz bardziej partią dla
nikogo?
Albo dla wszystkich ceniących umiarkowanie i realizm. Tam, gdzie ludzie bezpośrednio znają kandydatów, na przykład w wyborach samorządowych, wyniki są lepsze. W wyborach parlamentarnych czy
europejskich jest słabiej. Media nie zawsze są neutralnym przekaźnikiem informacji o nas. O ile nie zatracimy kontaktu z rzeczywistością, umiejętności słuchania, czym żyją ludzie, będzie
dobrze. Nasz przykład pokazuje, że procenty to nie wszystko. Zawsze można uzyskać wpływ na decyzje.
Kaczyńscy są bardziej nielubiani przez media niż pan i mogą liczyć na 25 - 30 proc. wyborców. A pan jest lepiej traktowany przez dziennikarzy niż kilkanaście lat temu, ale z wyborcami
już gorzej.
Czasem łatwiej zabić milczeniem niż krytyką. Kaczyńscy podobnie jak PO, walcząc o wszystko, poszli drogą megaobietnic - wszystkim wszystko np. prawo i sprawiedliwość (oczywiście z dostawą
do domu). My podkreślamy znaczenie mądrej pracy i polityki - lepszą przyszłość trzeba samemu wypracować. Ostatnio mówimy, ze prywatyzacja powinna być skierowana nie tylko do zagranicznych
inwestorów, także do pracowników, do kadry kierowniczej. I co? Cisza. Przebił się dopiero mój wywiad w "Newsweeku". Podgrzewany w kontekście moich domniemanych konfliktów z
premierem. Koledzy z PO zgłosili podczas wakacji kontrowersyjny projekt prywatyzacyjny, my z tym dyskutujemy, ale kto to zauważył?























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!