Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Po co komu w PRL-u była reklama?

2009-07-31 | Ostatnia aktualizacja: 19:51 | Komentarze: 0 | skomentuj

Po co reklamować papier toaletowy, jeśli był w jednym gatunku, a na dodatek nie można go było kupić? Albo slogan "Zegarki radzieckie - precyzja i doskonałość" - bardziej był reklamą czy zawoalowaną pochwałą przyjaźni polsko-radzieckiej? Wydawać by się mogło, że reklama w PRL-u była zbędna, a jednak miała do odegrania swoją rolę.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gigantyczny neon na warszawskim placu Konstytucji głosił: "Ubezpieczajcie się na życie w PZU". A gdzie niby człowiek w tamtych czasach mógł się ubezpieczać, jeśli nie w PZU? Reklamy tego typu z założenia miały przetrwać jak najdłużej - neony były wsparte na solidnych konstrukcjach, a gigantyczne napisy przez dziesięciolecia blakły na murach. Z czasem powoli niszczejące, do naprawy bowiem nikt się nie palił, niekiedy wywoływały na twarzach przechodniów uśmiech, gdy na przykład wspomniana reklama PZU zmieniła się w dyskretną reklamę UB: "Ube... czajcie się na życie".

"Zegarki radzieckie - precyzja i doskonałość" - neon o takiej treści zachęcał do zakupu czasomierzy produkowanych w bratnim ZSRR. Nie była to co prawda reklama żadnej konkretnej firmy, jednak w ten zawoalowany i neutralny sposób wychwalano siłę polsko-radzieckiej przyjaźni (uważając, że slogan ten zawsze będzie na czasie).



PIĘKNY BERLIN W SERCU WARSZAWY

Najbardziej efektowne polskie reklamy tamtych czasów to neony oraz gigantyczne murale, zapełniające wielkie ślepe ściany budynków. Takie ogromne reklamy Peweksu przetrwały lata. Poczciwe sklepy WSS Społem nie były gorsze, ich nazwę także uwieczniano na murach kolosalnymi literami. Najlepsze neony dla całego kraju tworzyło Stołeczne Przedsiębiorstwo Instalacji Reklam Świetlnych (wcześniej, od końca lat 50. do początku 70. działające pod nazwą PUR Reklama). Jednym z piękniejszych ich dzieł był długi na cztery metry stylizowany napis "BERLIN", zamontowany w 1974 roku przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie i wiszący tam jeszcze po roku 2000. Neony z PRL-u, przez lata powoli odchodzące do lamusa, od niedawna przeżywają swój renesans jako dzieła sztuki.



NIE ŁAM NÓG - REKLAMA SPOŁECZNA

W latach 50., gdy nasze państwo strategicznie projektowało rozwój gospodarczy w systemie tak zwanych pięciolatek, wielbiciele białego szaleństwa, zjeżdżając po tatrzańskich stokach, natykali się (dobrze, jeśli z wrażenia się nie potykali) na hasło, o którym nie można było powiedzieć, że głosi nieprawdę: "Każda złamana noga opóźnia wykonanie planu pięcioletniego". Czyż nie była to forma reklamy społecznej? Tego typu reklamy często dotyczyły zdrowia. Ściany poczekalni w przychodniach zdrowia i aptekach obwieszone były plakatami nakłaniającymi do regularnych badań (pan chce pocałować panią, a ona na to: "A płuca sprawdziłeś?", podczas gdy inna pani z plakatu odpowiadała asertywnie: "Z pijanym nie tańczę"). Propagowano też sportowy tryb życia ("Narkoman nie ma szans w sporcie"). Hasła te często powodowały niezamierzony efekt komiczny i wchodziły do języka potocznego jako żart. Tworzono też hasła będące pastiszami tamtych, np. w latach 70. krążył taki oto ostrzegawczy slogan: "Autostop stręczycielem chorób wenerycznych".



COCA-COLA - TO JEST TO!

Choć wiele reklamowych haseł tworzono w konwencji sloganów na pochody pierwszomajowe lub dla prostej zachęty ("Korzystaj z usług ZURT" - reklama magnetofonu szpulowego), zdarzały się udane i dowcipne językowe koncepty. Na przykład produkująca garnitury firma Bytom zachwalała swoje towary przy pomocy wąsatego pana w wannie pełnej piany - z podpisem: "W naszym garniturze poczujesz się równie swobodnie". Na wiele lat zapamiętano hasło zachęcające do używania płynu do mycia naczyń: "Ludwiku, do garów!" Jednak największym hitem okazało się krótkie i chwytliwe hasło z początku lat 70.: "Coca-cola - to jest to!", którego autorką była Agnieszka Osiecka. W wymyślaniu reklamy amerykańskiego gazowanego napoju konkurował z nią Melchior Wańkowicz. Choć, jak się zdaje, większy sens miałoby stworzenie reklamy zniechęcającej do kupowania tego bardzo wówczas deficytowego towaru (który pojawił się w Polsce w 1971 r. i przez następne 10 lat na pewno nie stracił popularności).

p

Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «