Koszmar koni ze stadniny w Prądzewie nagłośnili ekolodzy z Pogotowia i Straży dla Zwierząt. Na serwisie interwencyjny alert24.pl alarmowali, że sytuacja zwierząt jest krytyczna. Opowiedzieli o niej dziennikarzom.

>>>Wycieńczony koń padł pod Morskim Okiem

"Informacja o tym, że właściciel stadniny znęca się nad zwierzętami, dotarła do nas kilka dni temu. Postanowiliśmy sprawdzić warunki utrzymania zwierząt. Okazało się, że zwierzęta od wielu miesięcy żyją w półmetrowych odchodach, bez ściółki. Dziesięć koni z wrośniętymi w skórę kantarami musieliśmy natychmiast zabrać z terenu stadniny" - cytuje słowa Patryka Skalskiego z Pogotowia dla Zwierząt gazeta.pl.

>>>Kancelaria prezydenta zajmie się koniem

Co na to właściciel stadniny Krzysztof Kubasiewicz? Najwyraźniej nie czuje skruchy. Próbował wykorzystać swoje stanowisko - jest szefem lokalnego Radia Parada - by "uciszyć" dziennikarzy. "Niech do mnie zadzwoni redaktor naczelny, bo ja jestem naczelnym Parady i tylko z naczelnymi rozmawiam. A nie z dziennikarzami" - powiedział były radny wojewódzki SLD, biznesmen i kandydat do parlamentu z list Samoobrony.

Skalski z PiSdZ powiedział gazecie.pl, że ponieważ "konie żyły w półmetrowych odchodach, ich skóra gniła i ropiała".

Kubasiewicz jest on właścicielem 56 koni czystej krwi arabskiej. Z informacji zebranych przez Pogotowie dla Zwierząt wynika, że bardzo rzadko pojawiał się na terenie stadniny. Gazeta.pl donosi też, że PiSdZ złożyło już zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury oraz wniosek, by wykreślić Kubasiewicza z listy członków Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich. Swoje dochodzenie prowadzi też policja.