Jobs - człowiek, który stworzył potęgę Apple
- Zobacz, co było, nim ktoś nadgryzł jabłko
- Popełnił samobójstwo, bo zgubił iPhone'a
- Łatwa obsługa kluczem do sukcesu iPhone'a
- Kogo wyrolował właściciel Facebooka
- Microsoft idzie na wojnę z Apple
- Apple pokaże nowe iPody?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Inni nie mają takiej pewności. "Mnóstwo firm funkcjonuje w ten sposób, że stopniowo udoskonalają swoje produkty, ale czy bez kogoś takiego jak Jobs można co kilka lat robić technologiczny przełom?" - pyta Cunningham. Nie wiem.
"Apple realizuje swój biznesplan, co może trwać wiele lat, ale pod jednym kluczowym względem będzie inaczej" - mówi Philip Elmer-DeWitt. "Zabraknie Jobsa, czyli człowieka, który od początku do końca uczestniczył w każdym projekcie i w każdej chwili mógł powiedzieć: <To jest do bani. Zacznijcie od nowa>. Jego następca na pewno nie będzie miał takiego autorytetu".
Niewykluczone, że Apple bez Jobsa będzie dążyło do fuzji z Google, profile tych firm stają się coraz bardziej zbliżone i obie dążą do odebrania dominacji na światowym rynku Microsoftowi. Po utracie geniuszu produktowego Jobsa innowacyjność Google doskonale by się uzupełniała z wyczuciem rynku i świetnym designem Apple. Nie wiadomo tylko, czy urząd antymonopolowy podzieliłby taki pogląd.
Nawet jeśli Apple poradzi sobie bez Jobsa, to czy da sobie radę Dolina Krzemowa? I my wszyscy? Opinie o nim oscylują między Dobrym i Złym Steve’em. Wiele osób uważa, że mógł to wszystko osiągnąć bez awantur i brutalności. Bez powodu popsuł karierę wielu utalentowanym ludziom. Zwolnił Alvy’ego Raya Smitha z Pixar, bo po prostu go nie lubił. "Media pomijają ten aspekt osobowości Jobsa i gloryfikują go" - mówi Smith. W książce Deutschmana, która jest chłodnym spojrzeniem na Złego Steve’a, przytoczone jest pytanie, które przyszłemu szefowi Apple zadał kolega ze studiów: "Jak dużym draniem trzeba być, żeby odnieść wielki sukces?" Jeden z rozdających karty w Hollywood porównał nawet Jobsa do obywatela Kane’a. "Myślę, że potrzebujemy produktywnych narcyzów, takich jak Jobs, ale wiąże się z nimi pewne ryzyko" - mówi Maccoby. "Czasem trafi się Abraham Lincoln, a czasem Adolf Hitler; czasem trafi się Winston Churchill, a czasem Józef Stalin".
Silna pozycja i względna stabilność firmy sugerują, że Jobs nauczył się czegoś po pierwszej porażce. Przede wszystkim uświadomił sobie, że ktoś tak narcystyczny i nieumiejący dogadywać się z ludźmi jak on potrzebuje bardziej kompromisowej osoby, która powściągałaby jego zapędy. I znalazł ją w Timie Cooku, spokojnym dyrektorze wykonawczym Apple i najbardziej prawdopodobnym następcy Jobsa.
Wszyscy się zgadzają, że Jobs zrobił z Apple coś więcej niż firmę. "Apple to bardziej sekta niż firma, taki kościół scjentologiczny biznesu elektronicznego" - mówi Dan Lyons. Czy bez Jobsa to się zmieni? "Nie używam słowa <geniusz> w stosunku do biznesmenów, ale dla Steve’a Jobsa jestem gotów zrobić wyjątek".
Geniusze często postrzegają się jako ucieleśnienie wielkich tendencji swojej epoki. Jobs tak właśnie widzi swoje życie: jako symbol rewolucji high-tech i bogatego konsumeryzmu z aspiracjami. Przetrwanie kryzysu zdrowotnego może wymagać czegoś więcej niż przeszczep w Memfis. Może Jobs potrzebuje darmowego downloadu albo aktualizacji od innego boga, który strzeże Doliny Krzemowej. Może zaktualizowany Jobs zburzy ten upiorny dom w Woodside i zbuduje minimalistyczny pałac, który pozwoli jego duszy idealnego użytkownika końcowego odpocząć. Tak naprawdę Jobs potrzebuje domu.
Bryan Appleyard
© NI Syndication Limited, 2009






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!