Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Klich - miękki szef twardych facetów

2009-08-22 | Ostatnia aktualizacja: 19:52 | Komentarze: 0 | skomentuj
Klich - miękki szef twardych facetów

Klich - miękki szef twardych facetów / Inne

Bogdan Klich nie wygrał jeszcze żadnej wojny, zwyciężył dopiero w jednej bitwie. Mimo to bezprecedensowy gest Waldemara Skrzypczaka sprawił, że szef MON będzie musiał do końca sprawowania swojej funkcji walczyć o utrzymanie autorytetu w armii. To pierwszy od wielu lat minister obrony narodowej, którego publicznie skrytykował tak wysoki rangą wojskowy.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W poniedziałek w DZIENNIKU ukazuje się wywiad z Waldemarem Skrzypczakiem. Minister jest wyraźnie zaskoczony ostrą krytyką wojskowego. Natychmiast spada na niego lawina pytań od dziennikarzy. Całe popołudnie spędza na wyjaśnieniach, machinalnie odpiera zarzuty. W końcu ma dość. O godzinie 13 wylicza skrupulatnie, że ma 55 minut opóźnienia w pracy i nie chce, by łączyć telefony. Chce w spokoju wszystko przemyśleć. Wie, że jutro przed posiedzeniem rządu na dywanik wzywa go Donald Tusk.

Atmosfera podczas spotkania z premierem jest napięta. Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera: "Nazwisko gen. Skrzypczaka nie padło ani razu. Poruszana była tylko kwestia pakietu afgańskiego. Inny rozmówca z rządu twierdzi, że podczas rozmowy twarzą twarz z premierem Klich siedział spięty, z zaciętą miną. Tematu buntu generała nie poruszył. Zresztą i premier nie chciał o tym rozmawiać. Podczas posiedzenia rządu minister obrony jest wyraźnie pogubiony i zdenerwowany. Ostatecznie pakiet afgański nie zostaje przyjęty, Klich ma go jeszcze dopracować. W końcu szef MON decyduje się na rozmowę najpierw z generałem Skrzypczakiem, a potem Lechem Kaczyńskim. Spotkanie z tym pierwszym trwa dwie godziny".

Generał po rozmowie przeprasza za swoje słowa, być może już wtedy podjął dramatyczną decyzję, że za dwa dni odejdzie z wojska. "Była plotka, że minister Klich nosił się z zamiarem jego odwołania. Musiał mieć więc albo lepszego kandydata na jego miejsce, albo po prostu współpraca z gen. Skrzypczakiem była bardzo trudna. Jeśli gen. Skrzypczak znał tę plotkę i w nią uwierzył, być może chciał tymi słowami na odchodne niejako zabrać głos i wyrzucić publicznie wszystko to, co mu na sercu leżało" - mówił DZIENNIKOWI Janusz Onyszkiewicz, były minister obrony narodowej.

Godzina 13, środa. Prezydent Lech Kaczyński przerywa urlop, by porozmawiać z szefem MON o ostatnich wydarzeniach. Spotkanie trwa ponad godzinę, a rozmówcy wychodzą w dobrych nastrojach. Prezydent jednoznacznie popiera Bogdana Klicha i stwierdza, że generał przekroczył granicę. Po chwili jednak dodaje: "Cieszę się, że pan minister obrony narodowej nie przyjechał z wnioskiem o odwołanie generała Skrzypczaka, bo nie zamierzałem dokonywać zmiany na tym stanowisku".

czytaj dalej

Joanna Miziołek
Źródło: dziennik.pl
123456następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «