Klich - miękki szef twardych facetów
Bogdan Klich nie wygrał jeszcze żadnej wojny, zwyciężył dopiero w jednej bitwie. Mimo to bezprecedensowy gest Waldemara Skrzypczaka sprawił, że szef MON będzie musiał do końca sprawowania swojej funkcji walczyć o utrzymanie autorytetu w armii. To pierwszy od wielu lat minister obrony narodowej, którego publicznie skrytykował tak wysoki rangą wojskowy.
- Generał Skrzypczak podał się do dymisji
- "Zarzuty gen. Skrzypczaka są zdumiewające"
- Skrzypczak odchodzi. Rząd w panice?
- Klich: Będą amerykańskie Patrioty
- "To Klich przegrał ze Skrzypczakiem"
- Kto zastąpi Skrzypczaka? Prezydent się waha
- Klich lansuje się na wojskowych mieszkaniach
- Generał Skrzypczak ujął Polaków
- "Skrzypczak poświęcił się dla żołnierzy"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W poniedziałek w DZIENNIKU ukazuje się wywiad z Waldemarem Skrzypczakiem. Minister jest wyraźnie zaskoczony ostrą krytyką wojskowego. Natychmiast spada na niego lawina pytań od dziennikarzy. Całe popołudnie spędza na wyjaśnieniach, machinalnie odpiera zarzuty. W końcu ma dość. O godzinie 13 wylicza skrupulatnie, że ma 55 minut opóźnienia w pracy i nie chce, by łączyć telefony. Chce w spokoju wszystko przemyśleć. Wie, że jutro przed posiedzeniem rządu na dywanik wzywa go Donald Tusk.
Atmosfera podczas spotkania z premierem jest napięta. Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera: "Nazwisko gen. Skrzypczaka nie padło ani razu. Poruszana była tylko kwestia pakietu afgańskiego. Inny rozmówca z rządu twierdzi, że podczas rozmowy twarzą twarz z premierem Klich siedział spięty, z zaciętą miną. Tematu buntu generała nie poruszył. Zresztą i premier nie chciał o tym rozmawiać. Podczas posiedzenia rządu minister obrony jest wyraźnie pogubiony i zdenerwowany. Ostatecznie pakiet afgański nie zostaje przyjęty, Klich ma go jeszcze dopracować. W końcu szef MON decyduje się na rozmowę najpierw z generałem Skrzypczakiem, a potem Lechem Kaczyńskim. Spotkanie z tym pierwszym trwa dwie godziny".
Generał po rozmowie przeprasza za swoje słowa, być może już wtedy podjął dramatyczną decyzję, że za dwa dni odejdzie z wojska. "Była plotka, że minister Klich nosił się z zamiarem jego odwołania. Musiał mieć więc albo lepszego kandydata na jego miejsce, albo po prostu współpraca z gen. Skrzypczakiem była bardzo trudna. Jeśli gen. Skrzypczak znał tę plotkę i w nią uwierzył, być może chciał tymi słowami na odchodne niejako zabrać głos i wyrzucić publicznie wszystko to, co mu na sercu leżało" - mówił DZIENNIKOWI Janusz Onyszkiewicz, były minister obrony narodowej.
Godzina 13, środa. Prezydent Lech Kaczyński przerywa urlop, by porozmawiać z szefem MON o ostatnich wydarzeniach. Spotkanie trwa ponad godzinę, a rozmówcy wychodzą w dobrych nastrojach. Prezydent jednoznacznie popiera Bogdana Klicha i stwierdza, że generał przekroczył granicę. Po chwili jednak dodaje: "Cieszę się, że pan minister obrony narodowej nie przyjechał z wnioskiem o odwołanie generała Skrzypczaka, bo nie zamierzałem dokonywać zmiany na tym stanowisku".
czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!