Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Kto porwał statek "Arctic Sea"?

2009-08-23 | Ostatnia aktualizacja: 19:52 | Komentarze: 0 | skomentuj

W historii porwania statku "Arctic Sea" na Bałtyku nic nie jest jasne, a im więcej szczegółów wychodzi na jaw, tym więcej pojawia się pytań. W róznych hipotezach pojawiały się rosyjskie służby specjalne, mafia, przemyt broni jądrowej, a nawet tajne doki Trzeciej Rzeszy.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

17 lipca 98-metrowy maltański okręt "Arctic Sea" kończy remont w stoczni w Kaliningradzie. Na pokładzie jest 15 Rosjan, wszyscy pochodzą z zimnego Archangielska. Kapitanem jest 50-letni Siergiej Zariecki. Operatorem statku jest tajemnicza firma Oy Solchart Management AB, założona niecały miesiąc wcześniej. Jej kapitał zakładowy opiewa na 15 tys. euro, a właścicielami jest trzech Rosjan z Wiktorem Matwiejewem na czele. Matwiejew wcześniej był nawigatorem marynarki handlowej. Pochodzi z Archangielska jak cała jego załoga.

ŻARTOWALIŚMY Z TYM PORWANIEM

"Arctic Sea", który w przeszłości czterokrotnie zmieniał banderę, bierze kurs na fiński port Pietarsaari. Tam przechodzi kontrolę celną, po czym następuje ładunek 6,4 tys. metrów sześc. drewna o wartości 1,3 mln euro.

Towar należy do szwedzko-fińskiego joint venture Rets Timber. Oficjalnie drewno jest jedynym ładunkiem. Na początku sierpnia jednak przedstawiciele jednej z firm tworzących joint venture powiedzieli Intierfaksowi, że na pokładzie "Arctic Sea" znajdował się nie tylko ich ładunek. Co konkretnie mieli na myśli? Nie wiadomo.

22 lipca okręt ruszył w stronę algierskiego portu Bidżaja. Nigdy tam jednak nie dopłynął. Już dwa dni dni po opuszczeniu fińskiego, między szwedzkimi wyspami - Gotlandią a Olandią - na statek miało wejść kilku albo kilkunastu zamaskowanych mężczyzn, którzy - mówiąc łamaną angielszczyzną - przedstawili się jako służby antynarkotykowe. "Na mostek weszli z dwóch stron, kolegę zrzucili z krzesła na podłogę, związali i zawołali kapitana" - opowiadał jeden z członków załogi telewizji Wiesti. Zgodnie z jego słowami kapitan zdołał wysłać SMS, że na pokładzie są piraci. "Odbiorca SMS-a oddzwonił, pyta, co u was, czy to prawda, że statek został porwany? A kapitan pod pistoletem, co on im będzie mówił, <nie, żartowaliśmy>" - relacjonował. "To byli profesjonaliści, podobni do amerykańskich elitarnych żołnierzy".

Michał Potocki
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «