Witkacy kobietami wypełniał pustkę
Biedny Witkacy znów staje się ofiarą reżysera z tzw. pomysłami. Są granice prawdopodobieństwa i złego smaku. Życie Witkacego od kolebki do tragicznej śmierci to gotowy scenariusz, wystarczy go tylko napisać - mówi DZIENNIKOWI badacz twórczości wybitnego artysty Janusz Degler.
- Stuhr kontra Stuhr w thrillerze o Witkacym
- Witkacy na londyńskim uniwersytecie
- Alternatywna historia Witkacego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Max Fuzowski: Słyszał pan, że Witkacy przeżył II wojnę światową?
Janusz Degler: Słyszałem o planowanym na jesień filmie "Mistyfikacja" Jacka Koprowicza. Nie ukrywam, że cała ta koncepcja mnie głęboko zaskoczyła i zniesmaczyła.
Zdaniem Koprowicza Witkacy 18 września 1939 roku finguje własne samobójstwo. Reżyser opiera swoją teorię na kilku przesłankach: po wojnie kochanka artysty, Czesława Oknińska, odbiera
od dentysty jego sztuczną szczękę, w Desie sprzedaje najpewniej nowe portrety Witkacego, a do innych znajomych docierają pocztówki od artysty.
Biedny Witkacy znów staje się ofiarą reżysera z tzw. pomysłami. Są granice prawdopodobieństwa i złego smaku. Życie Witkacego od kolebki do tragicznej śmierci to gotowy scenariusz, wystarczy
go tylko napisać. Powiem krótko - to kompletna bzdura niemająca nic wspólnego z rzeczywistością. Co więcej, ten film umacnia czarną legendę Witkacego.
Rozumiem, że sensacyjną, ale dlaczego od razu czarną?
Ta legenda związana z dziwactwami Witkacego, jego erotycznymi przygodami, zakopiańskimi imprezami czy alkoholem była popularna już w okresie międzywojennym. Ale przecież prawda o nim jest dużo
bardziej skomplikowana. Witkacy to również człowiek ciężko pracujący, który potrafi dzielić swój czas na pisanie, lektury, pracę portrecisty. Do tego dochodziły regularne wycieczki w góry
i życie towarzyskie. To człowiek, który walczy uparcie ze słabościami i nałogami, choćby z paleniem papierosów. Ciągle wytycza sobie nowe zadania. W listach do żony Jadwigi nieraz
oświadcza: "zaczynam nowe życie na wielką skalę".
W pana książce "Witkacego portret wielokrotny" wychodzi na wrażliwca.
Portretuję człowieka, który zmaga się z kłopotami, od materialnych po związane z własną osobowością, a jednocześnie pozostaje bardzo samotny. Zdawał sobie sprawę, że ani jego
twórczość, ani proroctwa nie znalazły akceptacji i zrozumienia. Mimo całego poczucia humoru, autoironii pozostawał postacią głęboko tragiczną. Jego prawdziwą twarz można zobaczyć dzięki
listom do żony. Ta korespondencja od 1923 do 1939 roku ukazuje doskonale zorganizowanego twórcę. To ponad 1200 listów nie przeznaczonych do publikacji, szczerych do bólu, niezwykle
osobistych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!