Po pijanemu szukał chętnych na kurs
To mógł być jego ostatni kurs. Taksówkarz z Zielonej Góry prowadził samochód mają we krwi 4,9 promila alkoholu. Wiele osób nie przeżyło by takiej dawki, a on jeszcze chciał zarobić parę groszy. Na szczęście nie znalazł pasażerów.
- 8 radiowozów szukało pijanego rowerzysty
- Trzeźwiał w Białymstoku już za 103 tysiące
- Wielki pościg policji... za kombajnem
- Wolał jechać pijany, niż dać prowadzić żonie
- Nowe ostre kary dla pijanych kierowców?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Policjanci dowiedzieli się o pijanym taksówkarzu od mieszkańca Zielonej Góry. Samochód 57-letniego mężczyzny udało im się znaleźć przy ul. Jędrzychowskiej. W środku był kierowca, ale kontakt z nim był utrudniony. Przy pierwszym badaniu alkomat wskazał 4,7 promila, ale już po chwili o 0,2 więcej. To oznaczało, że taksówkarz pił przed chwilą. "Taka dawka alkoholu może być dla niektórych zabójcza. Mimo upojenia alkoholowego kierowca taksówki przejechał ok. dwóch kilometrów ulicami Zielonej Góry" - mówi Justyna Migdalska z lubuskiej policji.
Na szczęście taksówkarz nie przewoził pasażerów. Wezwany na miejsce lekarz zdecydował, że pacjent jest zbyt pijany nawet jak izbę wytrzeźwień. Przewieziono do szpitala na odtrucie. Gdy wytrzeźwieje dowie się, że grozi mu do dwóch lat więzienia, a także utrata prawa jazdy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!