Ukazująca się od 69 lat lista "Billboardu” uznawana jest za najbardziej miarodajne źródło wiedzy o muzycznych gustach Amerykanów. Najnowsza płyta niszowego tria z Pomorza wyraźnie w nie trafiła. W zestawieniu 200 najbardziej popularnych płyt po pierwszym tygodniu sprzedaży znalazła się na 55. miejscu. To oznacza, że dziś ekstremalnych metalowców dzieli zaledwie kilka pozycji od ostatniej płyty popowej megagwiazdy Beyonce. W kategorii muzyki hardrockowej Behemoth wyprzedził nawet płytę "Greatest hits” nieśmiertelnej grupy Guns N’ Roses.

Dotąd taka sztuka nie udała się żadnemu zespołowi pochodzącemu z Polski. Z czego zatem bierze się sukces "Behemotha”? Adam Darski, lepiej znany jako Nergal, przyznaje, że sam jest zaskoczony popularnością za oceanem. "Nie mamy żadnej cudownej recepty. Wkład pracy nie jest decydujący, bo wiele zespołów pracuje podobnie ciężko jak my. A wróciliśmy właśnie z 15. już trasy koncertowej po Stanach, gdzie zagraliśmy 38 koncertów. Takie męczące trasy między sobą nazywamy galerami" - tłumaczy śmiejąc się. "To, co robimy, wykonujemy z miłością i pasją, ale to także żadne wytłumaczenie. Powiem jedynie, że teraz zdobyliśmy siedmiotysięcznik, a przed nami są kolejne szczyty do zdobycia" - dodaje.

Codziennie najnowszy album "Evangelion” kupuje w Stanach Zjednoczonych tysiąc Amerykanów. O międzynarodowym sukcesie Behemotha łatwo się przekonać, zaglądając na portal YouTube. Pod każdym zamieszczonym tam teledyskiem trwają ożywione dyskusje fanów. Zdecydowanie przeważają wpisy w języku angielskim - np. pod utworem "At the Left Hand Ov God” jest ich ponad siedem tysięcy. Również wywiad frontmana zespołu w show Kuby Wojewódzkiego natychmiast został przetłumaczony na język angielski.

"Może w Polsce pomaga Nergalowi jego głośny związek z Dodą, naczelną blondyną kraju. Ale w USA ona jest nikim, nie wpływa wiec na wyniki sprzedaży. Behemoth zawojowali ten gatunek, bo muzycy są profesjonalistami" - tłumaczy jeden z krytyków muzycznych proszący o anonimowość.

Romans, który nie schodzi z pierwszych stron tabloidów, z pewnością nie przeszkadza Behemothowi. W Polsce "Evangelion” właśnie zepchnął Michaela Jacksona z pierwszego miejsca wśród najlepiej sprzedających się w kraju albumów.

W sprzedawaniu płyt na Zachodzie w przypadku Behemotha na pewno pomaga to, że jego muzyka nie ma bariery językowej. Nergal nie śpiewa, lecz używa specjalnej techniki zwanej growlem: korzysta z przepony, a nie strun głosowych. W efekcie pojedyncze słowa są niemal nie rozpoznawalne i brzmią jak kolejne uderzenia młota pneumatycznego.