Nie odkryją tajemnicy szafy prezydenta
Nie dowiemy się kto schował Krzyże Zasługi w szafie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdy ten był prezydentem Warszawy. Odznaczenia nadane przez Aleksandra Kwaśniewskiego zamiast trafić do uhonorowanych nimi osób przeleżały kilka lat w szafie. Prokuratura właśnie umorzyła sprawę, ale nie z powodu niestwierdzenia przestępstwa, a z powodu przedawnienia.
- Prezydent: Powstanie dorosło do roli mitu
- Godzina "W" - Warszawa wstrzymała oddech
- Kupcy poszli się wyżalić prezydentowi
- Kupcy z KDT straszą szczękami
- "Ofiara powstańców nie poszła na marne"
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ta historia zaczęła się w 2008 roku. Gdy fotel prezydenta stolicy przejęła Hanna Gronkiewicz-Waltz, postanowiła posprzątać po poprzedniku. Zaczęła od gabinetów w ratuszu. W tym zajmowanym wcześniej przez dyrektor gabinetu prezydenta Elżbietę Jakubiak (późniejsza minister sportu w rządzie PiS) stała długo nieotwierana szafa pancerna, a w niej znajdowała się reklamówka z 16 Krzyżami Zasługi, futerałami i legitymacjami świadczącymi o odznaczeniach. Przyznał je w 2002 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dlaczego zamiast do odznaczonych trafiły do szafy? Na to właśnie pytanie miała odpowiedzieć prokuratura, ale nie odpowie.
Jak podaje radio Rmf śledztwo w sprawie zostało właśnie umorzone. Nie z powodu niestwierdzenia naruszenia prawa, ale z powody przedawnienia. Przestępstwo miało być przedawnione już w momencie zgłaszania go przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. W uzasadnieniu prokurator napisał też, że nie można było ustalić kto schował odznaczenia w szafie.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!