Kłopoty 69-latki z Ryn zaczęły się trzy lata temu. Wtedy Magdziak postanowiła ubiegać się o prawo pobytu w Kanadzie. Na obczyźnie była już od 8 lat. Wyjechała w 1998 roku. Oficjalnie by odwiedzić córkę. Ale do kraju nie wróciła w przewidzianym terminie.

Kiedy w 2006 roku Magdziak złożyła wniosek o obywatelstwo, popełniła błąd. Urzędnik imigracyjny poradził jej, by aplikowała jako uchodźca. To podanie zostało od razu odrzucone. Życie kobiety nie było bowiem zagrożone w Polsce.

>>>Polak wygrał z gigantem, wyrzucą go z USA

Rodzina Magdziak postanowiła naprawić błąd i zwróciła się wtedy o prawo pobytu w Kanadzie ze względów humanitarnych. Kanadyjczycy nie widzieli jednak sensu w umożliwieniu 69-latce pozostania w kraju. Zdecydowali o wysłaniu kobiety do Polski. I to pomimo próśb rodziny, która twierdzi, że w ojczyźnie nie ma kto się zająć staruszką.

69-latka wylądowała na warszawskim lotnisku wczoraj, po 11 latach nieobecności w kraju. Odebrał ją bliski, a do rodzinnego Rynu odwiózł sąsiad.