Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Zbawca rozczarował świat

2009-08-30 | Ostatnia aktualizacja: 19:54 | Komentarze: 0 | skomentuj

Osiem lat temu wydawało się, że przejdzie do historii jako zbawca Afganistanu. Dziś, choć prawdopodobnie po raz drugi wygra wybory prezydenckie, styl rządów Hamida Karzaja staje się przekleństwem tego kraju. Amerykanie zastanawiają się, czy dając mu władzę, nie popełnili jednego z największych błędów ostatnich lat.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W dwa tygodnie po zamachach na nowojorskie World Trade Center z 11 września 2001 r. Hamid Karzaj porzucił swój emigracyjny dom w Kwecie w Pakistanie, wsiadł na motocykl i przedarł się na południe Afganistanu, by przekonywać Pasztunów do powstania przeciw talibom. Uzbrojony jedynie w telefon satelitarny, który dostał od CIA, zebrał garstkę ochotników, ale jego oddział został wkrótce otoczony przez islamistów. Karzaja uratował przed śmiercią desant amerykańskich komandosów z Navy SEALs, którzy wywieźli przyszłego prezydenta śmigłowcem do Pakistanu. Ale legenda o brawurowym rajdzie dotarła do afgańskich dolin. Po upadku talibów Karzaj w glorii bohatera został obrany przywódcą prowizorycznego parlamentu, a kilka miesięcy później objął stanowisko tymczasowego prezydenta kraju.

Gdy w 2004 r. nastał czas pierwszych demokratycznych wyborów, cieszył się poparciem niemal wszystkich - od Amerykanów po Pasztunów, od lokalnych watażków po afgańskich absolwentów Oxfordu. Z łatwością zapewnił sobie głosy ponad połowy wyborców, bijąc na głowę wszystkich rywali, z których najsilniejszy zebrał trzy razy mniej kart niż on. "Nie znam nikogo, kto jest bardziej szanowany pośród społeczności międzynarodowej" - komplementowała go wówczas sekretarz stanu USA Condoleezza Rice.

Zachód pokładał w nim wielkie nadzieje. Dobrze wykształcony, świetnie mówiący po angielsku, zeuropeizowany, ale jednocześnie prawdziwy pasztuński arystokrata z krwi i kości, dobrze zorientowany w specyfice regionu. Od brytyjskiej królowej otrzymał tytuł szlachecki. Wydawał się idealnym kandydatem na ojca nowoczesnego Afganistanu. Po pięciu latach niewiele pozostało z tych nadziei. "Okazało się, że on robi wszystko po to, by pozostać przy władzy, a nie, by służyć interesom ludzi" - nie ukrywa rozgoryczenia Ikbal Ali Szarwand, student uniwersytetu w Kabulu.

Nie tylko przeciętni Afgańczycy mają już dość korupcji, nepotyzmu i braku perspektyw. Rządami Karzaja zmęczył się także Zachód. Przed sierpniowymi wyborami Karl Eikenberry, nowy ambasador USA w Kabulu, unikał kontaktów z prezydentem, fotografując się za to chętnie z jego głównymi rywalami: Ashrafem Ghanim i Abdullahem Abdullahem.

Jaromir Kamiński
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «