Myśliwiec runął na ziemię pod koniec wykonywanego programu. Według relacji świadków samolot wykonał dwie tak zwane pętle i zaczął spadać. Brzmiało to tak, jakby wysiadły silniki - informuje TVN24. Samolot runął na teren niezabudowany, za lotniskiem, niedaleko Małęczyna.

Niestety, obaj piloci nie zdążyli się katapultować i zginęli w katastrofie.

p



"To doskonała maszyna, jeśli chodzi o warunki pilotowania" - przyznaje w rozmowie z DZIENNIKIEM Dariusz Rembelski, redaktor naczelny miesięcznika "Armia". "Piloci białoruscy rzadko pokazują się za granicą. Wiem, że ci dwaj cieszyli się z pokazów w Radomiu, chcieli udowodnić, jak dobry jest to samolot. Bo to rzeczywiście dobra maszyna. Wyposażona jest po spartańsku, ale pilotuje się ją rewelacyjnie" - dodaje.

"Gdy dowiedziałem się, że piloci z Białorusi wystąpią podczas Air Show w Radomiu, zastanawiałem się, czy nie wydarzy się coś złego. Białoruskie wojsko ma mało pieniędzy, tamtejsi piloci latają bardzo mało, mają więc małe doświadczenie" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Laskowski, ekspert z "Polski Zbrojnej".

"Su-27 wyposażony jest w rozwijany do lat świetny system kataputowania K-36 Zwiezda, jeden z najlepszych na świecie" - przyznaje Dariusz Rembelski z "Armii". "Działa nawet z poziomu zero, z maszyny stojącej na lotnisku. W 1989 roku pilot Anatolij Kwoczur przeżył katastrofę samolotu, choć taka właśnie katapulta wystrzeliła go prosto w kierunku ziemi. Po kilku podobnych wypadkach złośliwi komentatorzy zaczęli żartować, że Rosjanie specjalnie się rozbijają, by reklamować Zwiezdę" - mówi DZIENNIKOWI.

Nie wiadomo, dlaczego tym razem system katapultowania się nie sprawdził. Być może piloci do ostatniej chwili próbowali poderwać maszynę.

"Według informacji Ministerstwa obrony Białorusi piloci posiadali około 20 lat stażu lotniczego i powyżej 2000 godzin praktyki lotniczej na wskazanym modelu samolotu" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej białoruskiej ambasady

Zbadaniem przyczyn katastrofy zajmie się komisja złożona z polskich i białoruskich ekspertów, która już rozpoczęła pracę. "Obecnie nie można dywagować na temat przyczyn, pierwsze komunikaty w tej sprawie wyda komisja" - powiedział rzecznik dowództwa sił powietrznych mjr Marcin Rogus.

Zaznaczył, że analizowane będą również procedury związane z organizacją pokazów Air Show. "Wszystko wskazuje, że te procedury zadziałały prawidłowo, ale analiza będzie" - wyjaśnił Rogus.

Jak powiedział rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Robert Rochowicz, pierwszym działaniem komisji badającej przyczyny katastrofy w okolicy Radomia jest - jak zawsze w takich przypadkach - zabezpieczenie miejsca zdarzenia. Miejsce katastrofy zabezpiecza Żandarmeria Wojskowa.

Rzecznik nie chciał ujawnić żadnych infromacji na temat szczegółów działań komisji. Dodał, że prace nad ustalaniem przyczyn katastrof lotniczych trwają nawet kilka miesięcy, nie należy więc spodziewać się informacji na ten temat podawanych z godziny na godzinę.

Prezydent Radomia wprowadził dwudniową żałobę w mieście. Ma obowiązywać dziś od północy.

>>>Zobacz, jak katapulta ratuje życie rosyjskiego pilota