Tak Polacy biją swoje dzieci
Choć o tym, by nie krzywdzić dzieci, mówi się coraz więcej, statystyki przerażają. Na konferencji inaugurującej kampanię "Kocham. Nie biję" ujawniono, że policja interweniuje około 200 razy dziennie w obronie bitych maluchów. Nie chodzi o katowanie, lecz o upokarzanie pasem, kablem, kapciem, czy dłonią.
- Ojciec skatował sześciotygodniowe niemowlę
- Zamordował synka swojej konkubiny
- Skatował chłopca kijem bejsbolowym
- Przybylska zarobi w miesiąc ćwierć miliona
- Rodzice nie wiedzą, co robią dzieci
- Skatowana maleńka Nikola przeżyła piekło
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To, że Polacy krzywdzą swe dzieci karząc je klapsami lub wymierzając im pasy jest faktem. Niestety zjawisko to nie zmniejsza się, lecz upowszechnia, a
dowodem na to są policyjne statystyki oraz wywiady środowiskowe. I nie chodzi o wywiady w patologicznych rodzinach, lecz o próby rozeznania się, jak wychowuje się dzieci w typowych polskich
domach.
Spróbowali tego dziennikarze "Gazety Współczesnej", którzy publikowali dziś wypowiedzi umieszczone na forach internetowych. Ich użytkownicy bez wstydu opowiadają o tym,
jak wymierzają kary cielesne swym dzieciom.
"Kasia" bije swojego 14-letniego syna kapciem lub pasem. Jak pisze, jej syn lanie dostaje na gołą pupę i musi wąchać przedmiot, którym
jest bity. "Krzysztof" pisze natomiast, że jego synowie dostają sznurem od żelazka. "Nie biję ich wiele. raz do dwóch razy w miesiącu do 10 sznurów" -
donosi "Gazeta Współczesna".
Kampania "Kocham. Nie biję", którą inaugurowała dziś konferencja prasowa w Komendzie Głównej Policji potrwa trzy miesiące. W ramach akcji w polskich mediach będą
ukazywały się reklamy propagujące wychowanie bez przemocy. Zobaczymy w nich np. Annę Przybylską, Piotra Gruszkę czy Pawła Królikowskiego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!