Polski żołnierz zginął w Afganistanie
Jeden polski żołnierz nie żyje, a pięciu jest rannych - to bilans tragicznych wydarzeń, które rozegrały się trzy kilometry od polskiej bazy Giro we wschodnim Afganistanie. Polacy wpadli w zasadzkę. Podczas patrolu ich pojazd typu Rosomak najechał na minę.
- "To był znakomity żołnierz. Z zamiłowania"
- Masakra w Afganistanie. Nawet 90 zabitych
- Klich pojechał na wojnę do Afganistanu
- Posłowie skrytykowali gen. Skrzypczaka
- Krwawy zamach na autobus. Zginęły dzieci
- Talibowie zaatakowali Kabul
- Nie żyje żołnierz ranny w Afganistanie
- Dwóch Polaków zginęło w Afganistanie
- Talibowie doskonalą metody ataków
- Klich zamknął sprawę generała Skrzypczaka
- Dowódcy: Chcemy więcej żołnierzy w Afganistanie
- Ciało sierżanta Marcina Poręby już w Polsce
- Kolejny polski żołnierz zginął na wojnie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polak, który wczoraj zginął, to saper z 5. pułku inżynieryjnego ze Szczecina, plutonowy Marcin Poręba - ujawnił rzecznik prasowy polskiego kontyngentu, major Marcin Gil. Poręba jest jedenastym Polkiem, który zginął w Afganistanie.
U jednego z rannych stwierdzono szok pourazowy. Czterech pozostałych jest w stanie określanym jako lekki lub średni (najciężej ranny ma połamane kości ud). Ich życiu jednak nie
zagraża żadne niebezpieczeństwo.
>>> Kapitan zginął, próbując zabić snajpera
Polacy najechali na minę ok. godz. 15.30 czasu polskiego. Wiadomo, że poszkodowanymi są żołnierze konwoju logistycznego. Pod ich Rosomakiem eksplodował improwizowany ładunek wybuchowy
(IED). Nie wiadomo, ile ważył ładunek ani z jakiego materiału wybuchowego był wykonany. Samochód jest uszkodzony.
Wiceszef resortu obrony Stanisław Komorowski powiedział w telewizji TVN24, że najciężej ranny żołnierz ma uszkodzone kończyny. Przeszedł już operację. Dodał też, że ładunek był
"bardzo silny", bo zazwyczaj Rosomaki wytrzymują eksplozje amatorskich min. "Jeszcze nigdy nie wybuchła tak silna mina pod naszym Rosomakiem" - powiedział
wiceminister Komorowski.
Ppłk Dariusz Kasperczyk z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych potwierdził stacji, że mina była odpalona w sposób zdalny, a żołnierze nie widzieli jej na drodze, bo była
zakopana.
Niestety, wygląda na to, że terroryści uznali, iż warto skupić szczególną "uwagę” na polskich żołnierzach. Świadczy o tym fakt, że zamach jest drugim atakiem na
Polaków w Afganistanie w ostatnim czasie. W sierpniu pochowaliśmy kapitana Daniela Ambrozińskiego, który zginął w potyczce z talibami.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!