Trzy lata wyjaśniali śmierć Polaka
Policjanci z południowego Yorkshire mogą sobie pogratulować. Po trzech latach w końcu wyjaśnili tajemniczą śmierć Polaka w Sheffield. W tym celu odbyli nawet wycieczki do Polski i Korei Południowej. W końcu obalili hipotezę o śmiertelnym pobiciu. Polak zabił się sam - po pijanemu przewrócił się i uderzył głową w krawężnik.
- Nastolatka szuka morderców ojca
- W Anglii próbowali żywcem spalić Polaka
- Na Wyspach uczą się polskiej grypsery
- Polacy biją Polaków na angielskiej prowinicji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
36-letni Krzysztof S. zginął 12 listopada 2006 roku. O trzeciej nad ranem na jego ciało leżące na ulicy w Sheffield natrafili przechodnie. Polak nie żył. Miał rany głowy. Wcześniej pił ze znajomymi. Ci jednak wyrzucili go i kazali wracać do domu.
Policja uznała, że Polaka pobito na śmierć. Aresztowała aż siedem osób. Ale nie miała na nie dowodów. By je zdobyć śledczy odwiedzili nie tylko Polskę, ale także Koreę Południową. Ta wizyta miała związek z telefonem komórkowym 36-Polaka. Anglicy chcieli odzyskać dane z aparatu. Ale to mógł tylko zrobić producent sprzętu.
Ostatecznie starania policji nie przyniosły rezultatu. Żadnych dowodów nie znaleziono i nikt nie usłyszał zarzutów. Uznano, że Polak zabił się sam. Po pijanemu przewrócił się na ulicy i tak nieszczęśliwie uderzył głową w krawężnik, że zmarł.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!