Dwa lata za męczenie koni?
Zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad końmi usłyszał dziś łódzki biznesmen Krzysztof K. Sprawa, która zbulwersowała całą, Polskę znajdzie finał w sądzie. Bezduszny właściciel zwierząt może trafić na dwa lata do więzienia.
- Szejkowie przyjechali po araby
- Rok więzienia za znęcanie się nad końmi
- Horror krów holenderskiego hodowcy
- Obrońcy zwierząt ratują dręczone konie
- Koniec koszmaru koni byłego radnego SLD
- Gehenna koni znanego polityka z Łodzi
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zarzuty dotyczą okresu od czerwca do sierpnia tego roku. Z ustaleń łęczyckich śledczych wynika, że okrutne znęcanie dotyczyło całego stada liczącego 51 koni; w przypadku 10 zwierząt znęcanie doprowadziło do zagrożenia ich życia. Krzysztof K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień.
Afera wybuchła w sierpniu, gdy Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance wywiozły ze stadniny w Prądzewie w sumie 51 koni. Zwierzęta od dłuższego czasu były tam trzymane w skandalicznych warunkach; od wielu miesięcy żyły w odchodach, bez ściółki i czystej wody do picia. Konie były zarobaczone, miały wszy i grzybicę.
W najgorszym stanie były źrebaki, które miały powrastaną w pyski uprząż, tzw. kantary, a wynikający z tego ból praktycznie uniemożliwiał im jedzenie. Konie były też przerażone i bały się ludzi. Inspektorzy straży przewieźli je do różnych miejsc, gdzie są leczone przez weterynarzy.
Co się z nimi stanie zdecyduje sąd. Jeżeli orzeknie przepadek koni i wyrok się uprawomocni, to zwierzęta na stałe znajdą nowe miejsce; jeśli nie, będą musiały wrócić do właściciela.
Krzysztof K. początkowo w rozmowach z mediami, w tym z "DZIENNIKIEM", bagatelizował całą sprawę i zapewniał, że koniom nie dzieje się krzywda. Sam złożył kilka doniesień do prokuratury m.in. na pogotowie dla zwierząt, które - jego zdaniem - bezprawnie weszło na jego teren. W innym doniesieniu zarzucił on lekarzowi weterynarii, który badał stado, poświadczenie nieprawdy co do stanu zdrowia koni.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!