Pochłonie nas afgański pył
W ostatnich dniach straciliśmy w Afganistanie czterech żołnierzy, starszy szeregowy Piotr Marciniak zmarł przedwczoraj. Zginęli w bitwach, zasadzkach i od dawnych ran. Przeciwnik jest coraz bardziej hardy. Zginą kolejni, utopimy miliony w sprzęcie. Aż w końcu umęczeni wycofamy wojska.
- Afgańska armia w polskich hełmach. Zobacz!
- Przywódca talibów przyrzeka porażkę NATO
- "Jeśli NATO wyjdzie z Afganistanu, umrze"
- "W armii trwa pełzający bunt generałów"
- Nasi komandosi zabili mordercę Polaka
- Karzaj prowadzi w wyborach prezydenckich
- Generał Gągor: Polaków w Ghazni jest za mało
- Kolejny generał chce odejść od Klicha
- Klich zwolnił generała od zakupów
- Szef MON także zatrudnia speca od PR
- Polskie radio dla Afgańczyków
- Nie żyje żołnierz ranny w Afganistanie
- Komandosi NATO uwolnili dziennikarza
- Polacy nie tacy najgorsi w Afganistanie
- Kolejny polski żołnierz zginął na wojnie
- Hekmatiar: Nie będzie pokoju dopóki okupacja się nie skończy
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Afganistan pokona nas, jak wcześniej dwukrotnie Brytyjczyków i raz Sowietów. "Pamiętajcie" - pouczał oficer GRU sowieckich żołnierzy idących na afgański front w filmie "Dziewiąta kompania". "Jeszcze nikt nie podbił Afganistanu. Nikt. Nigdy".
Czy tak wiele zmieniło się od lat 80.? Z siłami NATO walczy dziś nie kto inny, jak synowie mudżahedinów, a niekiedy i oni sami, pod komendą bohaterów antysowieckiego oporu, choćby Hekmatiara czy Hakkaniego. Dla Afgańczyków to ciągle ta sama wojna ciągnąca się od 30 lat. Zmieniają się tylko mundury, język oraz ideologia najeźdźców. Poprzedni nieśli socjalizm i sprawiedliwość społeczną, obecni demokrację i prawa człowieka. Kto się jednak na tym rozumie w zapylonych, pasztuńskich wioskach polskiej prowincji Ghazni. Znów przyszli obcy i chcą urządzać kraj po swojemu.
Generał kurz
Lądujący śmigłowiec wznieca burzę piaskową. Ściana drobin uderza w Giro, jedną z polskich baz w Afganistanie. Pył wdziera się w ciało, pod ubranie. Dociera do sypialnych namiotów, stołówki. Nie ma przed nim ucieczki. Jest natrętny i niepokonany jak talibowie. Jest w nosie, gardle, oczach, pod koszulą. Tak już zostanie, nie pomoże prysznic, szczelne okulary. Nasze wojsko walczy i umiera w pyle nieporównywalnym z niczym w Polsce. Prawdziwy demon. Leży spokojnie i czeka, wystarczy jednak drobny ruch, by ożył. Marsz żołnierza podrywa go ledwie do wysokości kolan lub pasa. To dla demona stanowczo za mało. Dlatego ukochał nowoczesną armię z jej ciężkim sprzętem. Pędzi wysoką kolumną za naszymi rosomakami i pojazdami pancernymi MRAP, wiruje przy startujących czy lądujących helikopterach. Wszędzie, gdzie nie ma solidnej, wyasfaltowanej nawierzchni, jest on. Prawdziwy władca Afganistanu.
Pył zabija kształty i kolory. Nie ma czarnego, czerwonego, nie ma błękitu nieba, jest ziemista szarówka. Zgrzytająca w zębach mgła. To ona skryła na polnym dukcie, zaledwie trzy kilometry od Giro, sto kilogramów ładunku wybuchowego, ajdika, jak powszechnie nazywają takie pułapki żołnierze, od IED (improvised explosive device). Eksplozja przewróciła rosomaka i zabiła sierżanta Marcina Porębę. Dwa dni wcześniej podobnie zginął pod Giro kierowca hummera afgańskiej policji. Wybuch urwał mu nogi. Wrak stoi ku przestrodze pośrodku placu bazy przykryty plandeką. Kiedy podniesie ją afgański wiatr, widać rozerwany przód pojazdu.
czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!