Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Pochłonie nas afgański pył

2009-09-12 | Ostatnia aktualizacja: 20:05 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To oni polują na nas

Ghazni stało się w ostatnich miesiącach jednym z najbardziej niespokojnych miejsc w Afganistanie. W polskiej prowincji pojawiły się liczne, dobrze uzbrojone oddziały przeciwnika, jakich tu wcześniej nie było. Przechodzą z prowincji na północy, głównie Wardaku i Logaru, ale także z Pakistanu. Większość talibów uznaje tu zresztą zwierzchnictwo pakistańskiego klanu Mehsudów, a nie szury w Kwecie, głównej siły politycznej ruchu na Afganistan. Na taką grupę natknął się polsko-afgański patrol i stoczył z nią bitwę, w której poległ kapitan Daniel Ambroziński.

Prawdopodobnie scenariusz powtórzył się przedwczoraj, gdy 30 Polaków ruszyło na pomoc Amerykanom i policji afgańskiej nieopodal bazy Four Corners. Znów straciliśmy żołnierza, czterech innych zostało rannych. Przeciwnik już nie ucieka na nasz widok, jak w Paktice, gdzie poprzednio stacjonowaliśmy, w Ghazni czeka na Polaków i tropi nasze siły. Powoli to nie on, ale my stajemy się zwierzyną łowną.

Możliwe, że sami nie zdołamy utrzymać prowincji, zapewnić w niej bezpieczeństwa. Nie mamy już gotowych rezerw, aby je wysłać do Afganistanu, ani w sprzęcie, ani w ludziach. Nieprawda, że ponosimy straty, ponieważ brakuje nam wyposażenia. Jest dobre. Żołnierze giną, gdyż inteligentny przeciwnik nauczył się z nami walczyć. Dobrze wie, że nie pokona wojska w otwartym boju, nie wejdzie do baz, ale wie też, że jesteśmy społeczeństwem typowo zachodnim, mało odpornym na wieści o śmierci i okaleczeniach swoich obywateli.

Talibowie mogą przepędzić nas z Ghazni, wzorując się na libańskim Hezbollahu, który po latach wojny podjazdowej zmusił Izrael do wyjścia z południowego Libanu. Zabijać pojedynczo naszych żołnierzy, tak by polskie media sączyły dane o stratach. Miesiąc po miesiącu. W końcu będziemy mieli dość i zażądamy ewakuacji wojsk. Strategia talibów jest rozsądna i skuteczna, nasza nie.

Wojna ugrzęzła w afgańskim pyle, rebelianci są jak on - cierpliwi, bezwzględni, wciskający się każdą szczelinę afgańskiego państwa, a jest ich bez liku. Mają czas, przeczekają nas. W końcu będziemy im musieli oddać Afganistan, lepiej zrobić to na drodze politycznej, włączając talibów do życia politycznego, niż rejterując z kraju. Niestety, kiedy opadnie kurz po lądujących śmigłowcach, okaże się, że nie zostawiliśmy tam nic trwałego. Nic, co pozwoliłoby nas zapamiętać. Przeminiemy, jak inni zdobywcy i wyzwoliciele.

Andrzej Talaga
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia12345

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «