Horror krów holenderskiego hodowcy
Obrońcy zwierząt oskarżają Holendra hodującego na wielką skalę bydło w Polsce o brak ludzkich odruchów. Jego stado liczące 600 krów ma żyć strasznych warunkach. Wszędzie panuje bród, zwierzęta padają, a zdrowe sztuki cielą się wśród chorych. Co więcej, hodowlę ma finansować Unia.
- Dwa lata za męczenie koni?
- Szpital dla jeży wkrótce ruszy na Podlasiu
- W polskich lasach szykuje się rzeź
- Zabijać psy, bo zabijają sarny?
- "Bo lew musi się wybiegać"
- Obrońcy zwierząt ratują dręczone konie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Strażnicy weszli na posesję we wsi Janowice koło Lęborka (woj. pomorskie) dziś przed południem. "Zobaczyliśmy ogromny bród, ale też kilka innych, bardzo istotnych uchybień
prawnych" - powiedział dziennikowi.pl Mateusz Janda, szef Straży dla Zwierząt. Cztery krowy były w stanie agonalnym, dwie już martwe leżały przykryte folią. Nikt nawet nie
zabrał ich z pomieszczenia, dlatego wszystkie zwierzęta: chore i zdrowe przebywają razem. Na tym nie koniec. Pomiędzy chorymi krowami ocieliła się zdrowa sztuka. To także naruszenie
elementarnych przepisów weterynaryjnych.
W sumie w całym gospodarstwie przebywa 600 krów. Nieoficjalnie strażnicy podejrzewają, że gospodarstwo jest dotowane z Unii Europejskiej i na każdą sztukę bydła właściciel dostaje
dotację. Interes należy do Holendra i jego polskiej żony. Początkowo kobieta nie chciała wpuścić na teren strażników, ale przekonała ją do tego policja.
Wygląda też na to, że sprawę znał miejscowy Powiatowy Lekarz Weterynarii. "Wezwany przez nas, stwierdził bez oględzin, że nie przyjedzie, bo nie ma co robić na miejscu" -
mówi Janda. Teraz strażnicy i policja przekonują lekarza, żeby jednak zaczął wykonywać swoje obowiązki.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!