Nurkowie penetrują wrak polskiego Titanica
70 lat po zatonięciu transatlantyku "Piłsudski" pierwsi polscy nurkowie dotarli do jego wraku. Statek leży w dwóch częściach na dnie Morza Północnego. Ekspedycja może wyjaśnić przyczyny jego zatonięcia.
- Mężczyzna utonął pod lodem w Lubuskiem
- Eksplozje w wodach Zatoki Gdańskiej
- Wielka obława na żółwia w Warszawie
- Ratował syna i sam się utopił
- Radziecka torpeda leżała na dnie Bałtyku
- Chcieli pomóc dzieciom. Zginęli pod lodem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przygotowania do tej wyprawy trwały siedem miesięcy. "Piłsudski" był jednym z najnowocześniejszych transatlantyków i dumą przedwojennej Polski. Polski rząd zapłacił za ogromna, bo mierzącą 180 metrów jednostkę, 2,5 letnim zapasem węgla dla całych Włoch.
"Jest strasznie wielki. Tak za jednym nurem to ciężko go całego opłynąć" - mówi telewizji TVN Sławomir Kruzolek z Klubu Płetwonurków "Waleń", który przygotował ekspedycję. Na razie nurkom udało się ustalić, że statek leży w dwóch częściach, na głębokości 30 metrów.
W swój ostatni rejs "Piłsudski" wyruszył 70 lat temu. Miał płynąć do RPA, a potem do Nowej Zelandii. Wzdłuż wybrzeży Anglii płynął pomiędzy brzegiem a polem minowym. 26 listopada o godz 5.36 rano wstrząsnęły nim dwie potężne eksplozje. Kapitan Mamert Stankiewicz natychmiast rozkazał ewakuację. Sam zszedł z pokładu jako ostatni. Zabrakło dla niego miejsca w łodziach ratunkowych, zmarł w wyniku wyziębienia.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!