Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Kontrolerzy rzucili się na gapowiczów

2009-09-16 | Ostatnia aktualizacja: 20:08 | Komentarze: 0 | skomentuj

Są wszędzie. W autobusach, tramwajach, metrze, pociągach podmiejskich. Stołeczni kontrolerzy mają teraz złote żniwa - ludzie powracali z urlopów i często nie zdążyli jeszcze kupić biletów lub naładować kart miejskich. Do stolicy zaczynają zjeżdżać też studenci z innych miast. Nic bardziej radosnego kanarów nie może spotkać - łupią pasażerów bezlitośnie.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Piotr Zarębski, pracownik firmy konsultingowej, który codziennie dojeżdża z Kobyłki, podobną prawidłowość zauważył w pociągach Kolei Mazowieckich. Tu kontrolą zajmują się pracownicy prywatnej spółki Renoma. "Zazwyczaj na kontrolerów natrafiałem raz, góra dwa razy w tygodniu" - mówi Zarębski. "Teraz widzę ich codziennie, rano i po południu" - twierdzi.

Coś musi być na rzeczy, bo nie ma praktycznie takiej kontroli, która nie zakończyłaby się ujawnieniem paru gapowiczów. "Wróciłam z wczasów w Grecji, sądziłam, że mam jeszcze ważną kartę miejską" - opowiada Beata Miłosz, studentka. "Niestety, była już nieważna. Zapłaciłam mandat".

Przedstawiciele Zarządu Transportu Miejskiego i Kolei Mazowieckich zdecydowanie odrzucają sugestie, jakoby właśnie teraz kontrolerzy "rzucili się" na świeżo wracających z wczasów ludzi.

"Nie mamy żadnych akcji, żadnych nalotów" - zapewnia Igor Krajnow, rzecznik ZTM. "Kontrole odbywają się tak, jak zwykle, rutynowo".

W ZTM pracuje 160 osób, ale tylko połowę z nich stanowią etatowcy. Reszta to tzw. pracownicy Pomocniczej Kontroli Biletowej. Pasażer nie jest w stanie odróżnić, czym się rożnią "pomocniczy" od "zawodowych". Mają bowiem te same uprawnienia. PKB-owcy nie dostają jednak pensji.

Sprawdzają, bo chcą dorobić, żyją z ok. 30 złotowej prowizji od każdego, kto ureguluje mandat. Pracują w nienormowanym czasie - wtedy, gdy mają wolną chwilę (muszą jednak przeprowadzić określoną liczbę kontroli w miesiącu).

Przedstawiciele ZTM-u domniemują, że pasażerowie narzekający na zbyt dużą liczbę kontroli spotkali się właśnie z PKB-owcami - oni też przecież teraz wracają z urlopów. W kieszeniach posucha, więc dorabiają, ile wlezie - łupią ludzi dosłownie dniami i nocami.

Podobnie dzieje się w pociągach - Renoma znana jest z tego, że do "pracy" przykłada się nadzywczaj ofiarnie.

Jednak sugestie, jakoby w pociągach podmiejskch było więcej sprawdzaczy niż zwykle, zdecydowanie odrzuca Iwona Musiał, rzeczniczka Kolei Mazowieckich. "Sprawdziliśmy" - zapewnia. "Nawet sam nasz prezes nic nie słyszał, jakoby liczba pracowników Renomy i wykonywanych przez nią czynności się zwiększyła" - dodaje Musiał.

Sławomir Ślubowski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «