Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Na koniu ruszył do stolicy po swoje

2009-09-17 | Ostatnia aktualizacja: 20:09 | Komentarze: 0 | skomentuj

Rolnik, który od ponad dziesięciu lat walczy z biurokratyczną machiną o odszkodowanie, ruszył na Warszawę. Włodzimierz Knurowski dosiadł swojego konia i z Iwkowej w Tarnowskiem do stolicy chce dotrzeć w kilka dni. Przez wielką powódź stał się "dziadem, bankrutem". Ale swoich pieniędzy odzyskać nie może.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Włodzimierz Knurowski interweniował już wszędzie: w Kancelarii Prezydenta, u kolejnych ministrów sprawiedliwości, na policji, w urzędach administracji samorządowej i państwowej. Bez rezultatu. Nadal jest bankrutem. Jak twierdzi, z winy urzędników.

Jak pisze "Gazeta Polska", ponad dziesięć lat temu Knurowski wydzierżawił kilkadziesiąt hektarów ziemi koło Brzeska. Ale plony zniszczyła mu wielka powódź w 1997 roku. Ale według niego winni byli też ludzie. Urzędnicy nie dopilnowali, by brzegi rzeki Uszwicy były oczyszczone. Nie pomogły też zaniedbania jednej z brzeskich firm, która nad rzeką miała ujęcie wody.

"Gdyby nie powódź, dzisiaj byłbym jednym z najlepszych rolników w powiecie brzeskim. A tak: jestem dziadem, bankrutem. Ale ja się nie poddam" - mówi "Gazecie Polskiej".

Rolnik popadł w długi, nie płacił czynszu dzierżawnego. Z roku na rok dług rósł, a kolejne powodzie niszczyły mu uprawy. Teraz chce pokazać, w jakiej sytuacji znalazł się z nieswojej winy. Przypomni o sobie w nietypowy sposób - konną wyprawą do stolicy. Podróż z Iwkowej w Tarnowskiem do Warszawy zajmie mu kilka dni.

PW
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «