Winę za śmierć górników zrzucają na innych!
Był film wykazujący, że w wyrobisku manipuluje się pomiarami bezpieczeństwa, były skargi do władz kopalni i ABW. O śmiertelnie groźnych dla górników manipulacjach słyszano w policji i Wyższym Urzędzie Górniczy. Ale żadna instytucja nie zapobiegła śmierci 12 osób. Teraz, wszyscy zwalają winę na innych.
- Ściana w kopalni miała być likwidowana
- Największe katastrofy górnicze w Polsce
- Zagadka śmierci ratowników w kopalni
- Stan górników ciężki, ale stabilny
- NFZ jednak zapłaci za leczenie górników
- Ratownik: Po cichu wietrzyliśmy ścianę
- Polska w żałobie. Górnicy walczą o życie
- "ABW nie umywa rąk w sprawie kopalni"
- Górnik: Zginął mój kolega. My uciekliśmy
- 12 ludzi nie żyje przez oszustwo kopalni?
- Prezydent ogłosił żałobę. 13 górników nie żyje
- Uruchomiono infolinię dla rodzin górników
- Ratownicy wśród poszkodowanych w kopalni
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na filmie, który nakręcił górnik badający poziom stężenia metanu, widać, w jaki sposób można manipulować pomiarami. Telewizja TVN24 - która
wyemitowała film - rozmawiała z jego autorem. Górnik tłumaczył dziennikarzom, że jego przełożeni nakazali mu wykazanie w pomiarach niskiego stężenia gazu.
>>>Największe katastrofy górnicze w Polsce
Według anonimowego rozmówcy nie było to trudne, bo czujniki pomiarowe umieszczano w wylotach świeżego powietrza, gdzie stężenie metanu w powietrzu wynosiło poniżej 2 procent. Tymczasem - jak
twierdzi górnik - rzeczywiste stężenie wynosiło niejednokrotnie powyżej 9 procent. Takie stężenie musiało być w piątek rano w kopalni "Wujek" w Rudzie Śląskiej,
gdy doszło do tragedii, w której zginęło 12 górników.
>>>Tusk: Pomożemy rodzinom ofiar
O lekkomyślnym i śmiertelnie groźnym procederze słyszeli także funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W kwietniu i maju kierowali pytania w tej sprawie do Komendy
Wojewódzkiej Policji oraz do Wyższego Urzędu Górniczego. Sami sprawą się nie zajęli.
"Wszelkie sygnały i doniesienia dotyczące nieprawidłowości lub przestępstw, których ściganie nie mieści się we właściwości rzeczowej Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego, są niezwłocznie przekazywane do właściwych organów, w tym przypadku do Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach" - informowała w piątek ABW.
Policja z kolei twierdzi, że pytała o to Wyższy Urząd Górniczy. "Pod koniec maja z urzędu górniczego otrzymaliśmy informację, że została przeprowadzona kontrola i rekontrola w
katowickiej i rudzkiej części kopalni, łącznie z przesłuchaniem świadków. Czynności nie potwierdziły podejrzeń o manipulowaniu pomiarami" - oznajmił rzecznik śląskiej policji
w TVN24.
Wyższy Urząd Górniczy też rozkłada ręce. Prezes GUW Piotr Litwa zapewniał w telewizji TVN24, że kontrole były rzetelne i na dodatek niezapowiedziane. Niestety, co innego mówiła
rzeczniczka GUW, która podkreśliła, że każda kontrola musi być zgłoszona wcześniej kopalni. "Kontrole prowadzone są (...) zgodnie z nowymi przepisami o swobodzie działalności
gospodarczej i muszą one być zgłaszane wcześniej na kopalnie" - powiedziała w TVN24 Edyta Tomaszewska. Rzeczniczka podkreśliła też, że inspektorzy nadzoru górniczego nie otrzymali
z ABW filmu, który w piątek pokazała TVN24.
Autor filmu twierdzi, że informował przełożonych o kilkukrotnych przekroczeniach dopuszczalnych norm, ale nikt nie reagował. Tomaszewska zadeklarowała, że nadzór górniczy może udostępnić
wyniki kwietniowej kontroli w "Wujku" w poniedziałek.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!