Zagadka śmierci ratowników w kopalni
Wśród 13 ofiar zapalenia się metanu w kopalni "Wujek" w Rudzie Śląskiej są także ratownicy górniczy - potwierdza prokuratura. Co robili pod ziemią tuż przed katastrofą? Czy wietrzyli teren, gdzie chwilę później zapalił się gaz? Ta informacja może pomóc w ustaleniu przyczyn katastrofy.
- NFZ jednak zapłaci za leczenie górników
- Winę za śmierć górników zrzucają na innych!
- "Szara strefa obrasta kopalnie"
- Prokuratorzy przesłuchają górników tajnie
- Metan w kopalni mógł się pojawić nagle
- Polska w żałobie. Górnicy walczą o życie
- Rodziny będą identyfikować ciała górników
- Politycy: Śmierć w pogoni za zyskiem
- Minister przeprasza za taniec prezydenta
- Ściana w kopalni miała być likwidowana
- Stan górników ciężki, ale stabilny
- Ratownicy wśród poszkodowanych w kopalni
- Największe katastrofy górnicze w Polsce
- Górnik: Zginął mój kolega. My uciekliśmy
- Górnicy walczą o życie w szpitalach
- Noc przed katastrofą wybiło czujniki metanu
- Tragedię w kopalni zbada prokurator
- 12 ludzi nie żyje przez oszustwo kopalni?
- Tusk: Pomożemy rodzinom ofiar z kopalni
- Prezydent ogłosił żałobę. 13 górników nie żyje
- Górnik: Tyle trupów... Posłali nas na śmierć
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śledczy mają twardy orzech do zgryzienia. Postępowanie prokuratorskie nie jest łatwe - na miejscu katastrofy panują wciąż fatalne warunki, korytarze są zapylone, czujniki uległy
zniszczeniu, więc nie wiadomo, jaka pod ziemią jest temperatura. Śledczy i biegli muszą poczekać do zakończenia akcji dogaszania tej części kopalni.
Choć sprawa dopiero rusza z miejsca, pojawiło się w niej już wiele wątpliwości. Do wyjaśnienia przyczyn zapalenia się
metanu należy wyjaśnić na przykład, co przed katastrofą robili tam ratownicy górniczy. Śledczy nie potrafią jeszcze stwierdzić, czy zjechali pod ziemię wcześniej, czy stracili
życie już w czasie wyciągania ofiar z kopalni.
>>>Już 13 górników nie żyje. Będzie żałoba
Prokuratorzy na specjalnej konferencji nie potwierdzili też informacji od dziennikarzy, jakoby przed tragedią ratownicy mieli wietrzyć rejon ściany V, gdzie później zapalił się metan.
Stwierdzili, że nic o tym nie wiedzą.
Zastępca katowickiego prokuratora okręgowego Arkadiusz Kozłowski zaprzeczył jednak przypuszczeniom, by ratownicy w czasie akcji próbowali zacierać jakieś ślady. Dodał też, że w
poniedziałek policja sprawdzi relację ratownika, który opowiadał lokalnej telewizji, jak dzień przed tragedią wietrzył ścianę, przy której potem zapalił się metan.
Śledczy przyjrzą się również filmowi, który wiosną tego roku trafił do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zrobione przez jednego z górników nagranie w "Wujku" może
być dowodem na fałszowanie odczytów metanomierzy w kopalniach.
Nie wiadomo, dlaczego katowicka policja - choć ABW miała przekazać jej film - nie zareagowała. Co więcej, mundurowi twierdzą, że nie mają tego amatorskiego zapisu. Prokuratorzy będą
wyjaśniać tę sprawę. Autor nagrania będzie przesłuchany.
Na kolejne doniesienia o postępach śledztwa trzeba będzie poczekać. "Ekipa śledcza nie ma możliwości wejścia na miejsce zdarzenia z uwagi na panujące tam warunki" -
twierdzi prokurator Arkadiusz Kozłowski. "Wstrzymajmy się z wyciąganiem wniosków przynajmniej do pierwszych ustaleń" - apeluje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!