Poczytaj więzienne listy oligarchy
"Wykorzystywałem każda lukę prawną. A urzędnicy wymyślali nowe przepisy, nowe instrukcje. Wściekali się, ale nigdy nie oskarżali mnie o to, że gram nieczysto. To był ciągły turniej!" - tak z więzienia pisał Michaił Chodorkowski. Listy słał do pisarki Ludmiły Ulickiej.
- Modernizacja Rosji to fikcja
- Kto tu rządzi prezydencie Miedwiediew?
- "To linia produkcyjna wyroków skazujących"
- Jaki Putin, tacy więźniowie
- "Anulujcie ten proces, nie ma dowodów"
- Jeśli Chodorkowski chce łaski, ma się przyznać
- On jest bogatszy od Billa Gatesa!
- Trybunał w Strasburgu zajął się Jukosem
- Dziesięć lat władzy Putina. Co zrobił z Rosją?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To nie Putin i jego koledzy z KGB zamordowali rosyjską demokrację. Gwóźdź do jej trumny wbili oligarchowie, ich bezwzględna walka o pieniądze i władzę.
1.
Na ten telefon czekałem od kilku dni. W końcu Marina Filippowna zadzwoniła: "Niech pan przyjeżdża do nas, do Korałowa". Starsza pani, zwyczajnie, po ludzku objaśniła, jak
trafić do wielkiego majątku ziemskiego. Tak jakby nie była matką najbogatszego wówczas Rosjanina i najsłynniejszego więźnia politycznego Kremla, a szarą obywatelką, która zaprasza
nieznajomego na herbatkę.
Michaił Chodorkowski siedział już wtedy od kilku miesięcy w łagrze oddalonym od Moskwy o 6,5 tys. kilometrów. Od naszej rozmowy minęły cztery lata i w sytuacji Mariny Filippowny niewiele się zmieniło. Syn siedzi, jak siedział. Ostatnio niezależna "Nowa Gazieta" opublikowała korespondencję byłego potentata naftowego z pisarką Ludmiłą Ulicką, która rzuca nowe światło na „pierwszą ligę” rosyjskich oligarchów, choć na pewno nie mówi całej prawdy o ich świecie i o konsekwencji bezpardonowej walki o pieniądze i władze.
2.
Z listu Chodorkowskiego do Ulickiej: "Działałem w Komsomole nie z politycznego powołania, ale dlatego, że dążyłem do bycia liderem. Osobiście nigdy nie zajmowałem się
ideologią".
Ruszyłem z centrum Moskwy. Od czasów, gdy młody Chodorkowski był działaczem Komsomołu w Instytucie Chemiczno-Technologicznym im. Mendelejewa w stolicy Rosji zmieniło się niemal wszystko. Jedną z niewielu rzeczy, która pozostała po staremu, można zaobserwować właśnie po drodze do Chodorkowskich. Droga jest wyjątkowa, bo prowadzi z elitarnej podmoskiewskiej Rublowki wprost do Kremla. Codziennie przemierzają ją w nigdy niekończącym się korku dziesiątki tysięcy zwykłych aut. Władza jednak nie może stać w korkach. Dlatego - jeszcze w czasach Związku Radzieckiego - stworzono dla niej specjalny pas ruchu. Wydzielony dwiema białymi liniami, tkwi na środku szerokiego prospektu. Ustawieni co 200-300 metrów milicjanci pilnują, żeby na ścieżkę zarezerwowaną dla najważniejszych ludzi w państwie nie wtrynił się nikt niepowołany. W czasach studenckich Chodorkowski mógł patrzeć, jak prospektem pomykają pierwsi sekretarze KC KPZR Leonid Breżniew, Jurij Andropow czy Konstantin Czernienko.
czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!