Dziennik.plKraj

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Poczytaj więzienne listy oligarchy

2009-09-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:11 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Wykorzystywałem każda lukę prawną. A urzędnicy wymyślali nowe przepisy, nowe instrukcje. Wściekali się, ale nigdy nie oskarżali mnie o to, że gram nieczysto. To był ciągły turniej!" - tak z więzienia pisał Michaił Chodorkowski. Listy słał do pisarki Ludmiły Ulickiej.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To nie Putin i jego koledzy z KGB zamordowali rosyjską demokrację. Gwóźdź do jej trumny wbili oligarchowie, ich bezwzględna walka o pieniądze i władzę.

1.
Na ten telefon czekałem od kilku dni. W końcu Marina Filippowna zadzwoniła: "Niech pan przyjeżdża do nas, do Korałowa". Starsza pani, zwyczajnie, po ludzku objaśniła, jak trafić do wielkiego majątku ziemskiego. Tak jakby nie była matką najbogatszego wówczas Rosjanina i najsłynniejszego więźnia politycznego Kremla, a szarą obywatelką, która zaprasza nieznajomego na herbatkę.

Michaił Chodorkowski siedział już wtedy od kilku miesięcy w łagrze oddalonym od Moskwy o 6,5 tys. kilometrów. Od naszej rozmowy minęły cztery lata i w sytuacji Mariny Filippowny niewiele się zmieniło. Syn siedzi, jak siedział. Ostatnio niezależna "Nowa Gazieta" opublikowała korespondencję byłego potentata naftowego z pisarką Ludmiłą Ulicką, która rzuca nowe światło na „pierwszą ligę” rosyjskich oligarchów, choć na pewno nie mówi całej prawdy o ich świecie i o konsekwencji bezpardonowej walki o pieniądze i władze.

2.
Z listu Chodorkowskiego do Ulickiej: "Działałem w Komsomole nie z politycznego powołania, ale dlatego, że dążyłem do bycia liderem. Osobiście nigdy nie zajmowałem się ideologią".

Ruszyłem z centrum Moskwy. Od czasów, gdy młody Chodorkowski był działaczem Komsomołu w Instytucie Chemiczno-Technologicznym im. Mendelejewa w stolicy Rosji zmieniło się niemal wszystko. Jedną z niewielu rzeczy, która pozostała po staremu, można zaobserwować właśnie po drodze do Chodorkowskich. Droga jest wyjątkowa, bo prowadzi z elitarnej podmoskiewskiej Rublowki wprost do Kremla. Codziennie przemierzają ją w nigdy niekończącym się korku dziesiątki tysięcy zwykłych aut. Władza jednak nie może stać w korkach. Dlatego - jeszcze w czasach Związku Radzieckiego - stworzono dla niej specjalny pas ruchu. Wydzielony dwiema białymi liniami, tkwi na środku szerokiego prospektu. Ustawieni co 200-300 metrów milicjanci pilnują, żeby na ścieżkę zarezerwowaną dla najważniejszych ludzi w państwie nie wtrynił się nikt niepowołany. W czasach studenckich Chodorkowski mógł patrzeć, jak prospektem pomykają pierwsi sekretarze KC KPZR Leonid Breżniew, Jurij Andropow czy Konstantin Czernienko.

czytaj dalej

Paweł Reszka
Źródło: Dziennik.pl
123456następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «