Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Górnik: Tyle trupów... Posłali nas na śmierć

2009-09-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:11 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Przerzucaliśmy trupy, krzyk ludzi, czuć było spalone ciała" - opowiada z trudem górnik, który ocalał z tragedii w kopalni "Wujek" w Rudzie Śląskiej. Twierdzi, że władze kopalni zdawały sobie sprawę z zagrożenia wybuchem. "Posłali nas na śmierć. Rozliczą się z tego przed Bogiem" - dodaje.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Dziesięć minut wcześniej byłem w miejscu, gdzie wszyscy zginęli" - opowiada portalowi tvn24.pl górnik, który ocalał z katastrofy. Prosi o anonimowość i ostro krytykuje władze kopalni. Twierdzi, że nie było żadną tajemnicą, jak wysokie stężenie metanu panuje na dole. Przypomina, że już dzień wcześniej w rudzkiej części "Wujka" zapaliło się wyrobisko. Mimo to górników wysłano do pracy w tym rejonie.

"Liczy się wydobycie, nie ludzkie życie" - mówi anonimowo mężczyzna, który przeżył katastrofę.

Następnego dnia górnicy pojechali do pracy w inne miejsce - do ściany, gdzie potem zapalił się metan. "Zjechaliśmy na dół, gadaliśmy jak zwykle" - opowiada górnik w TVN24. "Wszedłem w rościnkę i wszystko p..." - wspomina.

"Przerzucaliśmy trupy, był krzyk ludzi i czuć było spalone ciała. Zryło mi głowę całkowicie. Tyle trupów, jak na wojnie" - dodaje ocalały mężczyzna i zapewnia, że już więcej na dół nie zjedzie.

Jak podaje tvn24.pl, w rejonie katastrofy znaleziono czerwone kaski pozrywane z głów zabitych. Takie nakrycia głowy noszą górnicy, którzy dopiero się uczą. Nie powinni być wpuszczani w tak niebezpieczny rejon kopalni, zagrożony zapłonem metanu.

Mn
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «