Górnik: Tyle trupów... Posłali nas na śmierć
"Przerzucaliśmy trupy, krzyk ludzi, czuć było spalone ciała" - opowiada z trudem górnik, który ocalał z tragedii w kopalni "Wujek" w Rudzie Śląskiej. Twierdzi, że władze kopalni zdawały sobie sprawę z zagrożenia wybuchem. "Posłali nas na śmierć. Rozliczą się z tego przed Bogiem" - dodaje.
- Zagadka śmierci ratowników w kopalni
- Noc przed katastrofą wybiło czujniki metanu
- Prezydent ogłosił żałobę. 13 górników nie żyje
- Prokuratorzy przesłuchają górników tajnie
- Ratownik: Po cichu wietrzyliśmy ścianę
- "ABW nie umywa rąk w sprawie kopalni"
- Politycy: Śmierć w pogoni za zyskiem
- Dwóch górników w stanie krytycznym
- Pilnie potrzebna krew dla rannych górników
- Czternasta ofiara katastrofy w kopalni
- Metan nie tylko się zapalił, ale i wybuchł
- Polska w żałobie. Górnicy walczą o życie
- NFZ jednak zapłaci za leczenie górników
- Górnicy walczą o życie w szpitalach
- Metan w kopalni mógł się pojawić nagle
- Rozpoczęła się wizja lokalna w "Wujku"
- Rodziny będą identyfikować ciała górników
- Kilkaset osób opowie o katastrofie górniczej
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dziesięć minut wcześniej byłem w miejscu, gdzie wszyscy zginęli" - opowiada portalowi tvn24.pl
górnik, który ocalał z katastrofy. Prosi o anonimowość i ostro krytykuje władze kopalni. Twierdzi, że nie było żadną tajemnicą, jak wysokie stężenie metanu panuje na dole. Przypomina,
że już dzień wcześniej w rudzkiej części "Wujka" zapaliło się wyrobisko. Mimo to górników wysłano do pracy w tym rejonie.
"Liczy się wydobycie, nie ludzkie życie" - mówi anonimowo mężczyzna, który przeżył katastrofę.
Następnego dnia górnicy pojechali do pracy w inne miejsce - do ściany, gdzie potem zapalił się metan. "Zjechaliśmy na dół, gadaliśmy jak zwykle" - opowiada górnik w
TVN24. "Wszedłem w rościnkę i wszystko p..." - wspomina.
"Przerzucaliśmy trupy, był krzyk ludzi i czuć było spalone ciała. Zryło mi głowę całkowicie. Tyle trupów, jak na wojnie" - dodaje ocalały mężczyzna i zapewnia,
że już więcej na dół nie zjedzie.
Jak podaje tvn24.pl, w rejonie katastrofy znaleziono czerwone kaski pozrywane z głów zabitych. Takie nakrycia głowy noszą górnicy, którzy dopiero się uczą. Nie powinni być wpuszczani
w tak niebezpieczny rejon kopalni, zagrożony zapłonem metanu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!