Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Górnicy czekali na pomoc niemal godzinę

2009-09-22 | Ostatnia aktualizacja: 20:11 | Komentarze: 0 | skomentuj

Była godzina 10:15, gdy pod ziemią wybuchł pożar. Jednak pierwsza karetka do kopalni "Wujek-Śląsk" dotarła dopiero o 11:02. Wtedy pierwsi ranni byli już na powierzchni - ustaliła TVN24. Nikt nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego z wezwaniem pomocy czekano tak długo.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Karetkę wezwano do kopalni dopiero tuż przed godziną 11. Ratownicy dotarli na miejsce w osiem minut. W kopalni zastali kilkunastu ciężko rannych górników, których ratownicy wywieźli już na powierzchnię. Poparzonych opatrywali lekarze z kopalni. "Pacjenci byli w stanie bardzo ciężkim" - relacjonował dr Michał Świerszcz, koordynator akcji ratowniczej.

>>> Czytaj także: Metan w kopalni mógł pojawić się nagle

Dlaczego karetkę wezwano tak późno? "Być może nie była znana liczba poszkodowanych, czy w ogóle byli tam ludzie" - powiedział dr Świerszcz.

Gdy ratownicy zobaczyli skalę tragedii, było jasne, że potrzebne są posiłki. "Podzieliliśmy grupę ma mniej i bardziej rannych. Zawiadomiliśmy inne zespoły, do pół godziny przybyło kolejne 10 karetek, w sumie było ich 18. Wezwaliśmy też śmigłowiec" - wyjaśnia Świerszcz.

>>> Górnik: "Tyle trupów... Posłali nas na śmierć"

Rzecznik kopalni Andrzej Bielecki tłumaczył, że akcja ratownicza trwała pod ziemią. Na powierzchni nie było dokładnie wiadomo, co się wydarzyło - ilu jest rannych i w jakim są stanie.

W piątkowej katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk" zginęło 14 górników, rannych jest blisko 40. Kilkunastu jest w stanie ciężkim.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «