Pomoc przyszła za późno? Jest śledztwo
"Winni zaniedbań poniosą kary" - zapowiada premier komentując fakt, że ranni w wybuchu górnicy czekali ponad 40 minut na wezwanie karetek. Prokuratura sprawdza, czy pomoc nie przyszła za późno. "Nie od razu wiedzieliśmy, co się stało" - mówi rzecznik kopalni w Rudzie Śląskiej.
- Kolejny górnik przegrał walkę ze śmiercią
- Schetyna: Potrzebna jest policja górnicza
- "ABW nie umywa rąk w sprawie kopalni"
- Rozpoczęła się wizja lokalna w "Wujku"
- Kilkaset osób opowie o katastrofie górniczej
- Dwóch górników w stanie krytycznym
- Czternasta ofiara katastrofy w kopalni
- Górnicy czekali na pomoc niemal godzinę
- Pilnie potrzebna krew dla rannych górników
- Prokuratorzy przesłuchają górników tajnie
- Rodziny oddają ciała górników ziemi
- Metan nie tylko się zapalił, ale i wybuchł
- Czujniki metanu były umieszczone prawidłowo
- Zmarła 20. ofiara wybuchu metanu
- Tusk da rodzinom ofiar po 50 tysięcy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pierwsza rzecz, wymagająca wyjaśnienia, to wezwanie karetek do rannych górników z 40-minutowym opóźnieniem" - zapowiedział Donald Tusk w TVN24. To zdanie podziela również prokuratura. "Śledztwo dotyczy wszelkich nieprawidłowości. Będziemy badać i ten wątek" - zapowiedziała Marta Zawada-Dybek z katowickiej Prokuratury Okręgowej.
Sprawą zajmuje się specjalnie do tego powołany zespół czterech śledczych.
>>>Premier da rodzinom ofiar po 50 tysięcy złotych
Pożar w wyrobisku wybuchł o godzinie 10.15. Pogotowie wezwano dopiero o godzinie 10.53 - ustalili dziennikarze programu "TVN Uwaga". Karetki były w kopalni po dziewięciu minutach. Sanitariusze zastali zabierali poparzonych górników prosto z zaimprowizowanego punktu opatrunkowego.
>>>Górnicy czekali na pomoc niemal godzinę
"Na pierwszy rzut oka było tam już 15 poszkodowanych osób. W bardzo ciężkim stanie" - opowiada w TVN24 doktor Michał Świerszcz, który koordynował akcję ratunkową. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego władze kopalni "Wujek-Śląsk" pomoc wezwały tak późno.
Sprawę próbował wyjaśnić rzecznik zakładu. Tłumaczył, że nie od razu alarmowano pogotowie, bo nie wiadomo było, co stało się pod ziemią.
"Trwała akcja, zawiązywanie sztabu akcji. To jest na dole, a nie na powierzchni, gdzie natychmiast mamy wiadomość co się stało, jaki jest stan poszkodowanych" - mówił
Andrzej Bielecki.
Lekarze nie chcą wyrokować, czy czas, który upłynął od wybuchu metanu do wezwania karetek, miał wpływ na przebieg akcji ratunkowej. "To trudne pytanie" - ocenił
doktor Michał Świerszcz.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!