Policjant chce fortuny za miesiące w areszcie
Świat byłego komendanta policji w Białej Podlaskiej zawalił się w grudniu 2001 roku. Oskarżono go wtedy o przyjęcie 9 tysięcy złotych łapówki. Trafił do aresztu na pięć miesięcy. Potem był proces i w końcu, po prawie sześciu latach, uniewinnienie. Teraz za zniszczenie życia Władysław Szczeklik żąda 900 tysięcy złotych.
- Na koniu ruszył do stolicy po swoje
- 15 tysięcy za nazwanie sąsiada pedałem
- Strzelił sobie w głowę przez komendanta?
- Zamienione dzieci żądają całego odszkodowania
- Rekordowe odszkodowanie za błąd lekarski
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szczeklik aresztował w grudniu 2001 roku Urząd Ochrony Państwa. Zarzut? Przyjęcie łapówek o wartości 9 tys. zł za informacje przekazane gangsterom. Ówczesny komendant policji w Białej Podlaskiej miał zejść na drogę przestępstwa w latach 1996-98. Był wtedy naczelnikiem wydziału do spraw przestępczości gospodarczej komendy miejskiej policji w Lublinie.
Sprawa ciągnęła się wiele lat. Zaczęła się od pięciomiesięcznego pobytu Szczeklik w areszcie. Proces ruszył w 2003 roku. Ciągnął się do 2007 roku. Wtedy byłego komendanta uniewinnił lubelski Sąd Rejonowy. Wyrok uprawomocnił się w czerwcu 2008 roku.
Te ponad sześć lat sądowej walki o dobre imię kosztowały Szczeklik karierę, zdrowie i dobre imię. Teraz za straty finansowe i krzywdy moralne spowodowane niesłusznym aresztowaniem i oskarżeniem policjant żąda 900 tysięcy złotych. Proces ruszył właśnie w Sądzie Okręgowym w Lublinie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!