Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

"Nie oddaliśmy kraju bez walki"

2009-09-23 | Ostatnia aktualizacja: 20:12 | Komentarze: 0 | skomentuj

Sowieci niecierpliwie czekali, aż padnie Warszawa. 18 września szef warszawskiej propagandy płk Lipiński powiedział: "Rosjanie uwierzyli, że nas już nie ma" - opowiada w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Andrzej Krzysztof Kunert, historyk i członek Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

MICHAŁ POTOCKI: Czy Polska miała opracowany plan obrony przed Związkiem Sowieckim?
ANDRZEJ KRZYSZTOF KUNERT*: Były dwa polskie plany obronne: "Z" jak "Zachód" i "W" jak "Wschód". Prace nad tym drugim zostały zaniechane na kilka miesięcy przed wrześniem. Skupiono się wyłącznie na planie "Z", który miał służyć do obrony przed nazistami. W miarę nasilających się żądań i kampanii propagandowej Niemiec, oskarżającej Polaków o wszelkie bezeceństwa, z mordowaniem niemowlaków włącznie, sprawy sowieckie przesunęły się na dalszy plan. Zresztą wojskowi stratedzy wiedzieli, że nie możemy bić się na dwa fronty.

To znaczy, że polski wywiad nie wiedział, co może nastąpić 17 września?
Były takie sygnały, ale wszystko działo się strasznie szybko. Do 22 sierpnia Sowieci utrzymują pozory nie tylko neutralności, ale i rozmów o sojuszu i współpracy wojskowej z Wielką Brytanią i Francją. Oczywiście w tym czasie zakulisowo grają na dwóch fortepianach. Pojawiały się drobne sygnały wywiadowcze, że coś się szykuje, ale były one niewystarczające. Ponadto szanse na przemodelowanie planu obrony na wszystkie cztery strony świata w ciągu siedmiu dni były mizerne. To się nie miało prawa udać.

Jeszcze 2 września ambasador sowiecki w Warszawie Nikołaj Szaronow dopytywał, dlaczego nie ubiegamy się o dostawy z ZSRR.
Tak, Rosjanie byli mistrzami pozorów. Oficjalna wersja krótkiego paktu Ribbentrop - Mołotow była klasycznym układem o nieagresji. Cały problem z paktem polegał na jego tajnych załącznikach. Ale o ich podpisaniu w Moskwie 23 sierpnia dowiedziało się kilkanaście osób. Była to niesłychanie utajniona informacja, aż do marca 1946 r., kiedy ujawniono te teksty w trakcie procesu w Norymberdze. Nawiasem mówiąc, na podstawie samego tylko jawnego tekstu paktu można było zacząć coś podejrzewać. Kto słyszał o podpisaniu paktu o nieagresji między sąsiadami, którzy nie mają kilometra wspólnej granicy? Sąsiadami stali się dopiero 17 września, a ostatecznie 11 dni później, czyli od drugiego paktu Ribbentrop - Mołotow, który wytyczył granicę niemiecko-sowiecką. Jego nazwa też jest wielce charakterystyczna. W języku niemieckim brzmi "Układ graniczny i sprzymierzeńczy". W języku rosyjskim - "Układ o przyjaźni i granicy". Słowo "drużba" było wybite na pierwszym miejscu i poszło następnego dnia na pierwszej stronie "Prawdy".

czytaj dalej

rozmawiał Michał Potocki
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «