Dlaczego Merkel wygra wybory?
Miernikiem rysującego się luzu i dobrego samopoczucia pani kanclerz jest jak zwykle stan jej paznokci, wcześniej wciąż krótko obciętych, by ukryć bolesne skutki obgryzania. Teraz coraz dłuższych i bardziej kształtnych. W bieżącej kampanii Merkel zaczęła nawet dowcipkować.
- Czy Erika Steinbach to margines?
- Merkel: Niemcy odpowiadają za tragedię
- Niemcy mają nową koalicję
- Merkel była w saunie, gdy padał mur
- Merkel idzie po zwycięstwo w wyborach
- Niemcy wybierają nowy parlament
- Polacy do Merkel: Anuluj nazistowskie prawo
- Merkel jednak zaprosiła Tuska do Berlina
- Merkel nie odda kanclerskiego stołka
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ci, którzy mieli okazję rozmawiać w ostatnich tygodniach z Angelą Merkel, są pod wrażeniem. "To już nie jest ta znerwicowana <dziewczynka Kohla>, która nerwowo czeka
na pytania dziennikarzy jak na atak" - uważa komentator "Sterna” Hans-Peter Schuetz.
Kilka lat w glorii najpopularniejszego niemieckiego polityka oraz styliści i fryzjerzy z Urzędu Kanclerskiego dodali jej pewności siebie. Miernikiem rysującego się luzu i dobrego samopoczucia
pani kanclerz jest jak zwykle stan jej paznokci, wcześniej wciąż krótko obciętych, by ukryć bolesne skutki obgryzania. Teraz coraz dłuższych i bardziej kształtnych.
W bieżącej kampanii Merkel zaczęła nawet dowcipkować. Pod koniec sierpnia na deskach hamburskiego teatru Thalia dyskutowała z nieprzychylnymi chadecji redaktorami tygodnika "Die
Zeit”. "Widzę, że pani kanclerz się spieszy?" - skomentował prowokacyjnie moderator nerwowość kanclerz. "90 minut minęło, myślałam, że spotkanie
będzie jak mecz piłkarski" - odparła Merkel. "Dla pani kanclerz możemy zorganizować dogrywkę". "Dogrywka byłaby wtedy, gdybyśmy mieli remis. A tu wynik
pojedynku jest jednoznaczny" - zgasiła swoich adwersarzy Merkel, zbierając przy okazji rzęsiste oklaski publiki.
Merkel przemyka mi za plecami
Fenomen Angeli Merkel jest najnowszym niemieckim dziwactwem. Tak jak kiedyś słabość do krasnali ogrodowych, ortodoksyjna dokładność przy segregowaniu śmieci czy niedawne szaleństwo na
punkcie misia Knuta, maskotki berlińskiego zoo. Reszta świata zachodzi w głowę, jak to możliwe, że polityk wypadający tak blado na tle choćby naładowanego energią Nicolasa
Sarkozy’ego czy charyzmatycznego Baracka Obamy, osiągnął w swoim kraju popularność, o jakiej inni przywódcy mogą tylko pomarzyć. W niedzielnych wyborach do Bundestagu 55-letnia
szefowa CDU w cuglach uzyska mandat do rządzenia Niemcami przez kolejne cztery lata.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!