Najważniejsza akcja CIA
"Wojskiem nie da się zawojować Afganistanu. Nie udało się to nam i nie uda się Amerykanom. Taka wojna to zadanie dla wywiadu i podległych im jednostek specjalnych. One są specjalnie szkolone do zabijania dowódców rebelii" - powiedział nam Wiaczesław Izmajłow, który w latach 80. dowodził w Afganistanie rosyjskim batalionem piechoty.
- Szef Al-Kaidy w Iraku zabity
- Litwa: będzie śledztwo w sprawie więzień CIA
- USA prześwietlą nasze konta. My ich nie
- Litwa przyznaje: Były tajne więzienia CIA
- Generał przedrzeźniał wiceprezydenta USA
- Coraz więcej ludzi chce zabić Baracka Obamę
- Lekarze eksperymentowali na terrorystach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Hotel Gandamak jesienią 2001 roku w niczym nie przypominał tętniącego miejsca, w którym skupia się życie towarzyskie współczesnego Kabulu. Jednopiętrowy budynek, przed którym rozlewał
się malowniczy ogród położony przy skwerze Szerpur, był jednym z najważniejszych obiektów operacji CIA w Afganistanie.
Na dachach pobliskich domów rozłożyli się snajperzy. Według doniesień agentów w ekskluzywnym jak na ówczesne warunki miejscu mieszkała jedna z czterech żon Osamy bin Ladena.
Amerykanie liczyli, że nawet jeśli w okolicach Gandamak nie pojawi się sam szef Al-Kaidy, to może uda się upolować innego wysokiego rangą człowieka organizacji odpowiedzialnej za zamachy z 11
września. Nikt znaczny jednak się nie pojawił.
Co więcej, jak pisał korespondent brytyjskiego "Spectatora", ubranej w burkę żonie bin Ladena pod osłoną nocy udało się ograć profesjonalistów z Langley i uciec z
Gandamak, nie zwracając na siebie uwagi. Został jedynie rozczarowany właściciel hotelu, który dziś ma pretensje do rodziny Saudyjczyka, że nie uregulowała opiewającego na pięćset dolarów
rachunku. I zaskoczeni obrotem spraw brodaci oficerowie CIA.
Jesień 2009. Ambasada USA przy kabulskiej drodze Massuda - prowadzącej z lotniska do centrum 4-milionowego miasta - uwielbianej przez zamachowców samobójców. W pilnie strzeżonym i otoczonym
przeciwodłamkowym hesco budynku swoją rezydenturę w pośpiechu rozbudowują przysłani z Ameryki analitycy, oficerowie operacyjni, eksperci od interpretowania danych zebranych przez samoloty
bezzałogowe i specjaliści od podsłuchów z wywiadu.
CIA szykuje się do największej operacji w swojej historii. Przed spodziewanym dosłaniem kilku tysięcy wojsk USA i obiecanej przez generałów ostatecznej rozprawie z talibami, ludzie służb
specjalnych mają szansę odbudować legendę swojego zawodu. Udowodnić, że miliardy dolarów wydawane na ich tajne ops, czyli w wywiadowczym slangu operacje - nie są wyrzucane w błoto. W
ciągu kilku najbliższych miesięcy amerykański wywiad chce powtórzyć afgański sukces z lat 80., gdy dozbrajało mudżahedinów walczących przeciw Sowietom. Nikt nie ma jednak złudzeń: mimo
przeciwnika, którego Ronald Reagan nazywał imperium zła - zadanie było o wiele łatwiejsze. Dziś trzeba walczyć z dawnym sojusznikiem. Powodzenie jest niepewne.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!