Sąd zabrał psa na prawie rok, bo to "dowód"
Stanisław Ryszkiewicz cieszy się, że Maczo - pies, który uciekł mu rok temu w końcu do niego wrócił. Ale już od 10 miesięcy mężczyzna dokładnie wiedział, że jego pupila chowa emerytowany policjant. Nie chciał go oddać, więc sprawa trafiła do sądu. A ten postanowił, że "dowód rzeczowy", czyli Maczo, na czas procesu zostanie u policjanta.
- W Słupsku z psem spaceruje tylko dorosły
- Oto Kajtek, najstarszy pies w Europie
- Policjanci nie zarażają. Są zaszczepieni
- Pięć lat odsiadki za sprzedaż pianina
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Maczo uciekł w listopadzie zeszłego roku. Stanisław Ryszkiewicz ze Sztybina porządkował wtedy posesję. 3-letni owczarek wybiegł przez bramę i zniknął za rogiem. Ale Ryszkiewicz szybko go znalazł.
"Szukałem go wszędzie, rozpytywałem znajomych i sąsiadów" - mówi "Gazecie Współczesnej". "W końcu dowiedziałem się, że wilczur przebywa u mieszkającego w tej samej miejscowości, emerytowanego policjanta" - dodaje.
Ten jednak nie miał zamiaru oddać psa. Według niego Ryszkiewicz nie miał dowodu na to, że jest właścicielem czworonoga. Mężczyzna usłyszał jednak szczekanie pupila. Pies był w chlewie. Wychodząc z posesji uchylił więc drzwi do budynku. Maczo uciekł i przybiegł za nim do domu.
Kilka dni później do Ryszkiewicza zapukali policjanci. Okazało się, że emerytowany mundurowy oskarżył go o kradzież. Ryszkiewicz więc od razu zareagował podobnym pozwem.
Na czas procesu pies miał zostać u jego właścicela. Ale emerytowany policjant się z tym nie zgodził. Złożył odpowiedni wniosek do augustowskiej prokuratury, a ta orzekła, że to u byłego funkcjonariusza należy "przechowywać dowód rzeczowy, bowiem jest osobą godną zaufania”.
Ustalenie, kto jest właścicielem czworonoga zajęło sądowi 10 miesięcy. W końcu uznał, że "dowód rzeczowy" ma wrócić do Ryszkiewicza. Ale radość właściciela jest podszyta obawą. "Tylko co ja teraz z nim zrobię?" - mówi "Gazecie Współczesnej. "To młode zwierzę, na pewno przyzwyczaiło się do nowego miejsca. Teraz będzie tam uciekało" - tłumaczy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!