Szef CBA chowa się przed prokuraturą?
CBA znów na pierwszych stronach gazet. Tym razem w związku z "aferą hazardową". Jej szef zawiadomił o niej już Prokuratora Generalnego. Ale sam najwyraźniej chowa się przed prokuraturą. Ta, jak twierdzi Wprost24, ma przygotowane dla niego zarzuty. Jeśli mu je przedstawi, to Mariusz Kamiński zostanie odwołany.
- Tusk traci zaufanie do szefa CBA
- "Hazard gate" cuchnie jak sprawa Rywina
- CBA: Kamiński stawi się w prokuraturze
- Szef CBA sam się poda do dymisji
- Lepper: Oto autorzy największej afery III RP
- "Biznesmen Sobiesiak to kolega Schetyny"
- Chlebowski odwołany. Zastąpi go Dolniak
- Gdzie wyciekła afera hazardowa? U ministra?
- Szef CBA odpowie za korupcję
- CBA zajmie się bratem Ćwiąkalskiego
- Chlebowski i Drzewiecki w aferze hazardowej
- "Wyrok ws. afery gruntowej uderza w CBA i PiS"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy "afera hazardowa" będzie ostatnim akordem służby Mariusza Kamińskiego w CBA? Wszystko na to wskazuje. Wczoraj ujawniono, że szef Biura zaalarmował najwyższe władze państwowe, w tym premiera Tuska o zmianach w projekcie nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Państwo mogło na tym stracić prawie 500 milionów złotych rocznie. Do Prokuratora Generalnego wpłynęło też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Ale list od Kamińskiego do prokuratury przyszedł w momencie, kiedy ta... usilnie próbuje się z nim skontaktować. Jak twierdzi Wprost24, chodzi o postawienie mu zarzutów. Dotyczą one nadużycia władzy i naruszenia art. 230 kodeksu karnego, który mówi o powoływaniu się na wpływy w instytucjach państwowych. Zarzuty mają związek z przekroczeniem uprawnień w śledztwie w tzw. aferze gruntowej.
Rzeszowska prokuratura przygotowała je już półtora tygodnia temu. Ale Kamiński zarzutów nie usłyszał. Oficjalnie był... w Egipcie, gdzie spędzał urlop. Wprost24 dowiedział się tymczasem, że szef CBA w dzień wezwania do prokuratury urzędował w Warszawie.
Postawienie zarzutów oznaczałoby natychmiastowe odwołanie go przez premiera Tuska. Tymczasem Kamińskiemu udało się przeczekać kilkanaście dni. Teraz na ustach wszystkich CBA jest już zupełnie z innego powodu. Zamiast konsekwencji afery gruntowej jest nim "afera hazardowa".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!