Roczna odprawa dla Farfała na otarcie łez
Kontrakty czterech odwołanych szefów TVP: Piotra Farfała, Marcina Bochenka, Andrzeja Urbańskiego i Sławomira Siwka gwarantują im, że będą inkasować pensje jeszcze przez rok. Prezesi dostaną po ponad 300 tysięcy złotych. Oprócz Farfała. Ten dostanie najmniej, bo zwolniono go dyscyplinarnie.
- Dziwna decyzja sądu. Dwóch prezesów w TVP?
- Dramat! TVP grozi zapaść finansowa
- Zmiany w TVP. Schymalla do odstrzału
- Nowi szefowie "Jedynki" i "Dwójki" TVP
- Platforma cyfrowa TVP już nie za darmo
- Lecą głowy na Woronicza
- Ludzie prezydenta rozdają karty w TVP?
- Farfał chce wrócić do TVP
- Ludzie Farfała znikają z TVP
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wczoraj dwaj wiceprezesi: Marcin Bochenek i Sławomir Siwek ostatecznie pożegnali się z TVP. Zdali biura i dokumenty nowemu zarządowi, którym kieruje Bogusław Szwedo, oraz pożegnali
się z pracownikami. W ciągu kilku tygodni zaczną otrzymywać pieniądze z tytułu rozwiązania kontraktów. Jak udało nam się dowiedzieć, każdemu z nich umowa, w przypadku wcześniejszego jej
rozwiązania, gwarantuje pensje przez trzy miesiące z tytułu wypowiedzenia, a potem trzymiesięczne odszkodowanie.
>>>Teraz PiS i SLD rządzą na Woronicza
Jako członkowie zarządu mają także roczny zakaz konkurencji, co oznacza, że przez rok spółka będzie im wypłacać 100-proc. wynagrodzenia. "Obowiązuje ich sztywny zakaz konkurencji,
tzn. telewizja, chociażby chciała, nie może go zerwać. Musi im płacić" - mówi osoba, która zna kontrakty byłych szefów TVP.
Członków zarządu telewizji publicznej obowiązuje ustawa kominowa, co oznacza, że ich zarobki nie mogą przekroczyć pewnej kwoty. Z naszych informacji wynika, że ich zarobki wynosiły ok. 18
tys. brutto. A to oznacza, że Urbańskiemu, Siwkowi i Bochenkowi zostanie wypłacone ponad 300 tys. zł brutto. Inaczej będzie w przypadku Piotra Farfała. Jeżeli zostanie utrzymana jego
"dyscyplinarka" dostanie pieniądze tylko z tytułu zakazu konkurencji. "Będę się odwoływał do sądu, uważam, że prezesa nie powinno zwalniać się
dyscyplinarnie. Temu stanowisku przysługuje pewna estyma" - mówi Piotr Farfał.
Każdy z prezesów może wnioskować o zwolnienie z zakazu konkurencji, jeżeli znajdzie inną pracę. Wygląda na to, że najbliżej tego planu jest Marcin Bochenek. Od kilku tygodni mówi się o
nim, że będzie pracował w Telekomunikacji Polskiej przy tworzeniu platformy satelitarnej. "Teraz się będę zastanowił co będę robił dalej, na razie nie mam nowego
zajęcia" - mówi jednak Marcin Bochenek. Andrzej Urbański nie rozmawia z mediami, ale jak mówią jego znajomi, były prezes zajął się pisaniem książki. O czym? Nie wiadomo.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!