Sokółka o cudzie: Hostia z krwi nam pomoże
"Pomyślałam, że Bóg nas wyróżnił. Może chce nam powiedzieć, że nasza wiara jest za mała?" - pyta 60-latka. Inni mieszkańcy Sokółki, gdzie opłatek miał zamienić się w serce we krwi, też się cieszą, bo to promocja dla miasta. "Cud nas obudzi. Zdarzył się w dobrym momencie" - mówi pani Joanna.
- Oto muzułmański cud! Koran na ciele dziecka
- Parafianie wyrzucili proboszcza z kościoła
- Czy to cud? Ludzkie serce w wodzie
- Przez księdza wyszli z pogrzebu z płaczem
- Urząd do rolnika: Polej pole wodą święconą
- Prokurator bada cud, czyli opłatek we krwi
- W Sokółce naprawdę wydarzył się cud!
- Śledczy nie chcą badać cudu w Sokółce
- Ludzie będą modlić się do opłatka we krwi
- Pobił księdza, bo odmówił ochrzczenia dzieci
- Duch krąży po lotnisku w Bangkoku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przez dziewięć miesięcy Kościół utrzymywał wydarzenie w tajemnicy, wrzawa wybuchła w ostatnich dniach września. Nigdy wcześniej miasteczko nie przeżywało takiego oblężenia
dziennikarzy.
"Pytają i pytają. Zamęczyć człowieka mogą. Idziesz spokojnie do kościoła, a tutaj już na ciebie czekają. Zdjęcia robią, kamerują, nagrywają. A proboszcz prosił, żeby jakoś
rozumnie do tego podchodzić. Ludzie, modlić się trzeba" - radzi starsza parafianka ze św. Antoniego. Podobnie jak inni mieszkańcy Sokółki chce zachować anonimowość. "To
mała mieścina. Jak powiesz coś, co innym się nie spodoba, będą cię palcami wytykać" - mówi.
Był styczeń 2009 r., kościół pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego. Ksiądz podczas udzielania komunii upuścił hostię. Komunikant spadł na posadzkę, by potem zgodnie z procedurą
liturgiczną trafić do naczynia z wodą. Tam miał się rozpuścić. Po pewnym czasie ktoś zauważył, że woda zabarwiła się na czerwono. Wylano ją na korporał, a kiedy wyparowała, na białym
obrusie pozostał skrzep. Tkanka została wysłana do analizy. Dwaj niezależni lekarze wydali identyczną opinię - to fragment ludzkiego mięśnia sercowego w stanie agonalnym.
Miasto już czeka
Wyjątkowych tłumów w sokólskim kościele na razie nie widać. Kto chodził na msze, ten dalej chodzi. A kogo brakowało, ten dalej siedzi w domu. Za to w niedzielę trudno znaleźć wolne miejsce
w ławce.
"U nas naród wierzący, dzień święty święci. Jak Pan Bóg przykazał" - rzuca mężczyzna na przykościelnym parkingu. Sokółczanie czytają gazety i zastanawiają się,
gdzie ci pielgrzymi, którzy ponoć już odwiedzili ich 25-tysięczne miasteczko. Przynajmniej tak donoszą kolorowe czasopisma.
"Chętnie byśmy widzieli u siebie pielgrzymów, ale na razie ich nie ma. Będą za jakiś czas i wtedy Sokółka ożyje. To fakt. Wiadomo, pielgrzym musi nie tylko się pomodlić, ale też
coś zjeść, gdzie się przespać, zrobić zakupy. Brakuje tu pracy, młodzi stąd wyjeżdżają, a ci, co zostają, nie mają łatwo. Cud nas obudzi. Zdarzył się w dobrym momencie" - nie
ma wątpliwości pani Joanna, sklepowa. O niezwykłym zdarzeniu dowiedziała się od koleżanki. "Wierzę, bo jestem katoliczką" - dodaje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!