Opiekunka przyznała się do maltretowania staruszków
Była kierowniczka domu opieki w warszawskiej Radości Katarzyna Z., oskarżona m.in. o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad pensjonariuszami, przyznała się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze dwóch lat więzienia w zawieszeniu na lat pięć. Bicie i wyzywanie schorowanych starych ludzi tłumaczyła ciężką pracą. Przyznała też, że obowiązki ją przerosły.
- Pierwsza kara dla właścicieli domu terroru
- Tortury w domach starców są w całej Polsce
- Pracowałam w tym piekielnym domu opieki
- Kolejna wstrząsająca opowieść z domu terroru w Radości
- "Polska": Piekło starców trwa
- Torturowane staruszki będą zeznawać
- Była opiekunka z domu starości: To makabra
- Oskarżonym z domu terroru grozi pięć lat
- Zarzuty dla kierowniczki domu terroru
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Bardzo żałuję, ale tak się ułożyło moje życie" - mówiła oskarżona przed sądem. Dodała, że kiedy zaczynała pracę w domu opieki, miała tylko sprzątać i gotować. Z czasem jej obowiązki rozrosły się do kierowania placówką. Jak przyznała, nie miała świadomości, jak wygląda opieka nad osobami chorymi w podeszłym wieku.
Maltretowanie pensjonariuszek prywatnego domu opieki media ujawniły w grudniu 2007 r. Pokazano m.in. filmy nagrane telefonem komórkowym przez Łukasza K., poborowego odsługującego wojsko w tym ośrodku. Na filmach tych było widać, jak stare, schorowane kobiety bito po twarzy, wyzywano i maltretowano.
Proceder maltretowania pensjonariuszy mógł trwać nawet od 2004 roku. Po ujawnieniu sprawy wszyscy pensjonariusze trafili do innych placówek, a niezarejestrowany dom opieki zamknięto. Kierowniczka domu Katarzyna Z. usłyszała w marcu ubiegłego roku zarzuty znęcania się nad pensjonariuszkami oraz narażenia życia jednej z nich przez niewezwanie karetki. Łącznie jako pokrzywdzeni w sprawie wymienionych jest 10 osób.
Oskarżona przystała na zaproponowany przez prokuraturę wymiar kary. Poza pozbawieniem wolności w zawieszeniu, Katarzyna Z. miałaby mieć orzeczony zakaz wykonywania zawodu opiekunki przez siedem lat oraz zapłacić pokrzywdzonym łącznie około 4 tys. zł zadośćuczynienia.
Jak tłumaczyła przed sądem Katarzyna Z., która obecnie utrzymuje się z przynoszącego niewielkie dochody gospodarstwa rolnego, praca w domu opieki była ciężka. "Pracowaliśmy <na okrągło> i <na czarno>, nie było czasu dla siebie i własnej rodziny, trzy osoby były wyznaczone do 20 podopiecznych, dlatego nie wytrzymywałam nerwowo" - powiedziała oskarżona.
Dodała, że w domach opieki pracowała dziewięć lat, w tym od grudnia 2003 r. do grudnia 2007 r. w Radości. "W tym czasie robiłam mnóstwo dobrych rzeczy, teraz nikt tego nie widzi" - zaznaczyła.
Termin kolejnej rozprawy Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe wyznaczył na 29 października. Wówczas zapadnie decyzja, czy Katarzynie Z. zostanie wymierzona zaproponowana kara.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!