Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Marczuk-Pazura: Agent chciał mnie uwieść

2009-10-19 | Ostatnia aktualizacja: 20:27 | Komentarze: 1 | skomentuj

"Robił do mnie maślane oczy. Mówił, że jest sierotą" - tak o agencie CBA, od którego wzięła 100 tysięcy złotych łapówki, opowiada Weronika Marczuk-Pazura. "Na szczęście nie działa na mnie porsche" - dodaje celebrytka, która skorzystała z zaproszenia do TVN, by wyspowiadać się przed kamerami.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Weronika Marczuk-Pazura dobrze wykorzystała czas antenowy. Już na samym początku wywiadu z Tomaszem Sekielskim i Andrzejem Morozowskim w programie TVN "Teraz My" oświadczyła, że 100 tysięcy złotych, które wręczył jej agent Tomasz z Centralnego Biura Antykorupcyjnego za prywatyzację Wydawnictw Naukowo-Technicznych, to nie łapówka.

>>>Zobacz, jak wygląda agent Tomek

"Wzięłam wynagrodzenie, które należało się mojej kancelarii. Nie żądałam pieniędzy. Na rozliczenie naciskał pan Tomasz. Przyniósł kwotę większą niż się spodziewałam" - tłumaczyła się oskarżona o korupcję celebrytka.

Spotkanie z agentem CBA, które zakończyło się jej zatrzymaniem pod zarzutem przyjęcia łapówki, Weronika Marczuk-Pazura opisywała ze szczegółami. "Miał siedem minut. Mówił, że wylatuje do Londynu. Bardzo się spieszył" - wyliczała.

>>>Posłanka PO: Agent całował mnie jak najęty

"Pierwsze moje wrażenie, gdy pokazał mi torebkę i włożył do mojej torby, było takie, że to perfumy. To była papierowa torebka Armani" - relacjonowała przed kamerami TVN. "Już raz wręczył mi perfumy i prosiłam, żeby tego nie robił. Powiedział, że tam jest stówka. Zapytałam, dlaczego tak dużo, bo miało być mniej" - mówiła. Od razu jedna sprecyzowała, że i tak należało się jej więcej. "Miało to być 100 tysięcy euro za 10 miesięcy pracy kancelarii" - podkreśliła Marczuk-Pazura.

"Czy w biznesie nie jest tak, że pieniądze przelewa się z konta na konto?" - pytali dziennikarze prowadzący program "Teraz My".

"On cały czas prezentował się jako człowiek, który nie trzyma się zasad. Pokazywał, że ma mnóstwo pieniędzy, że nie wie, jak je wydać" - odpowiedziała celebrytka. "Próbował mnie uwieść. Opowiadał, że jest sierotą, że wychowywała go ciotka. Robił do mnie maślane oczy. Na szczęście nie działają na mnie porsche, ani cayenne'y, ani carrery" - dodała.

>>>Anna Mucha wygryzła Marczuk-Pazurę. Zarobi 200 tysięcy

Rozmowa zakończyła się mocnym akcentem. "Nie wybaczę panu Tomaszowi. Chcę doczekać wynagrodzenia za 10 miesięcy pracy" - oświadczyła Weronika Marczuk-Pazura.

Mn
Źródło: dziennik.pl
Wypowiedzi: 1
  • ~cotam2010-09-18 10:58

    Patrzcie jaka Penelopa się nagle znalazła - cnotka "jedna"

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «