• ~byłem Polakiem
    (2018-12-26 20:27)
    Każda pora roku ma swój urok, panie redaktorze. Dziś pokolenie Polaków zastało pozbawione tego szczęścia, jakby pan powiedział... komunistycznego. A było fantastycznie, ferie były fantastyczne i Polska wrzała jednością. Mróz i śnieg łączyły ludzi przeżywajacych to samo. Nie było beznadziei. Dziś macie takie lekkie zimy, a gospodarka tak silna, że dla zwykłych ludzi głodowy chleb w Polsce. Cały rok możecie produkować, budować i pracować, a gospodarka dobra jedynie ta wasza W waszych kieszeniach pieniądze i radość życia.
  • ~Lucek
    (2018-12-27 08:40)
    Żałosne jest naśmiewanie się z tamtego paraliżu... Dziś to by dopiero była klęska i ofiary w ludziach jakby taki śnieg spadł... Wtedy ludzie byli twardzi i przyzwyczajeni do ciągłych przeciwności losu. Teraz by w domach z głodu umierali jakby się do sklepu nie dało dojechać.
  • ~Ania z wiślanego brzegu
    (2018-12-26 21:56)
    To dziecko od artykułu nawet nie wie, co wypisuje. Zima jest (a przynajmniej powinna być) biała, wiosna zielona, lato cieplutkie i ze złotymi łanami zboża, zaś jesień mieniąca się czerwienią i żółcią. Biedne nieszczęśliwe dziecko, które nie wie, co to bałwanek, jazda na sankach lub nartach i zwykłe polskie narodowe lodowiska na stawie. Nie wie, jakiej radości doznaje człowiek wracajacy z dworu do domostwa, gdzie cieplutko i herbatka na stole. Co się dziwić? Wychowane to nie na kiełbasie Toruńskiej, Żywieckiej z prawdziwego polskiego komunistycznego ********** (wieprzka), a na dzisiejszej demokratycznej kiełbasce babuni, wiejskiej lub z komina. A tak faktycznie o prawdziwej nazwie "Mumia Lenina". Widziała ta pani prawdziwe mleczko i śmietankę od krowy? Widziała komunistyczne masełko z prawdziwej słociutkiej śmietany? Żal mi jej... syntetyczne dziecko, jakby naturą z Palestyny, gdzie śnieg jest dziwacznym zjawiskiem.
  • ~sed
    (2018-12-27 09:30)
    Pomorze , miejscowość Koczała, Sylwester powrót do domu prawie niemożliwy 2metrowe zaspy śnieżne, drogi nieprzejezdne nie było prądu- zerwane linie. Wojsko cudem dostarczyło agregat prądotwórczy do piekarni, do magazynu zbożowego zwołano mieszkańców z łopatami aby wydrążyć tunel w tej masie śniegu. Byłem ja mój ojciec i paru moich kolegów. Drogi do osad wiejskich nie były przejezdne-żadne!. Po tygodniu wielkie wojskowe odśnieżarki wirnikowe , pomału torowały przejazdy. Ferie zostały przedłużone a usuwanie śniegu trwało jeszcze dwa tygodnie. Widoki bajkowe ale uciążliwości przeogromne.
  • ~gustawson
    (2018-12-26 16:45)
    a we wrześniu urodziło się dużo nowych Polaków :) nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)
  • ~Lakon
    (2018-12-26 18:04)
    A potrafilibyście scentrować zdjęcia? Tak, żeby każde wyświetlało się na środku ekranu a nie w połowie pod nim?
  • ~zandor
    (2018-12-29 22:24)
    Pamiętam zimę stulecia byłem 14 latkiem a śnieg sięgał momentami po pachy. Kopaliśmy sobie tunele. W tamtych czasach śnieg po kolana to była norma
  • ~Samo życie
    (2018-12-27 08:28)
    Doskonale pamiętam. Nawaliło tyle śniegu, że przez dwa tygodnie nie mogłem dojechać pociągiem z Olsztyna do Jeleniej Góry. A sylwestra spędziłem w pociągu na trasie Ełk - Olsztyn. Wtedy odmroziłem uszy.
  • ~jedrula
    (2018-12-29 20:57)
    Na początku grudnia, musiałem być w Warszawie. Pociąg pośpieszny Olsztyn- Warszawa, wyjechał z Olsztyna 5,20 a w Warszawie byłem o godz. 21,00. Jechaliśmy przez Iławę, bo pod Nidzicą tory były nie przejezdne z powodu potężnej zaspy. Pomimo lemiesza, który był doczepiony do parowozu , pod Ciechanowem meska część pasażerów, zmuszona była recznie oczyścić tory z zaspy. Lopaty kolejarze w sporej ilosci trzymali na tendrze. Najciekawsze było to, że na przekór sytuacji atmosfera była wspaniała. Podróżni wzajemnie częstowali się z termosów herbatą zwykłą i góralską z "prądem". Po trzech dniach pobytu w stolicy miałem wrócić do Olsztyna. Okazało się, że wszystkie połączenia kolejowe i drogowe są odwołane. Przymusowy pobyt w stolicy musiałem przedłużyć do tygodnia. Trwało by to dłużej, gdyby nie kolega, który pracował w PKS W-wa. Po odblokowaniu zatoru pod Nidzicą ruszył "mój" autobus PKS. Koło Nidzicy wjechaliśmy w tunel śnieżny wysokości autobusu, szerokości autobusu i długości ok. 2 km. Na początku i końcu tunelu stali żołnierze z krótkofalówkami pilnując by w tunelu nie spotkały się pojazdy jadący z przeciwległych stron. Tam zobaczyłem helikoptery wojskowe dokonujące zrzutów żywności dla mieszkańców okolicznych wsi.
  • ~Anna
    (2018-12-30 22:22)
    Najpierw było ciepło (około plus 10) i mżyście. Potem jednak (w ciągu około godzinki lub krócej) temperatura spadła do poniżej zera i spadała dalej. Węgiel w hałdach na placu czy miał zamarzły na lód (bo najpierw namokły od deszczu, a potem wilgoć ściął mróz). Stąd stanęły elektrownie. A potem przy mrozie jeszcze doszły spore opady śniegu. I temperatura w okolicach minus dwudziestu kilku stopni przez kilka tygodni.
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.