"+I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc+. 75 lat temu na posterunku w pałacu Blanka niemiecka kula dosięgnęła młodego chłopaka - Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Jednak jego słowa są z nami do dziś, przypominając o tym, jak pięknie można miłować Ojczyznę" - napisał na Twitterze premier.

4 sierpnia, strzelający z gmachu Teatru Wielkiego niemiecki snajper, zabił walczącego w Pałacu Blanka Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, poetę, który w najpełniejszy sposób wyrażał doświadczenie pokolenia Kolumbów. Miał zaledwie 23 lata.

Podczas okupacji Baczyński ukończył podziemną Szkołę Podchorążych Rezerwy "Agricola", uczestniczył w kilku akcjach sabotażowych. Chciał brać czynny udział w akcjach zbrojnych, choć dowódcy niechętnie ryzykowali życie znanego i cenionego poety, którym już w tym okresie był. Na wieść o wstąpieniu Baczyńskiego do oddziału dywersyjnego Stanisław Pigoń powiedział Kazimierzowi Wyce: "Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów".

Baczyński w okresie okupacji niemieckiej ogłosił pięć tomików wierszy. Jego poezja wyraża emocje i los generacji Kolumbów. Poeta zdawał sobie z tego sprawę, w wierszach często stosował liczbę mnogą, przemawiając w imieniu swoim i całego pokolenia. Pisał wiersze katastroficzne, chciał zmierzyć się ze swoją epoką, opisać czas wojny, która w jego wierszach ukazana jest jako ogromna, niszczycielska siła, niszcząca dawne systemy wartości i wprowadzająca nowe, okrutne prawa.

Szczególną wymowę, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że poeta miał żydowskie korzenie, ma wiersz "Byłeś jak wielkie stare drzewo" napisany w kwietniu 1943 roku, podczas powstania w warszawskim getcie.

Od lipca 1943 r. Baczyński należał do II plutonu "Alek" 2. kompanii "Rudy" batalionu Zośka. W lipcu 1944 r. zwolniono go z pełnionych funkcji "z powodu małej przydatności w warunkach polowych" z jednoczesną prośbą o objęcie nieoficjalnego stanowiska szefa prasowego kompanii. Chodziło o odsunięcie poety od walki. Baczyński jednak nie skapitulował - kilka dni później przeszedł do harcerskiego batalionu "Parasol" na stanowisko zastępcy dowódcy III plutonu 3. kompanii.

Wybuch Powstania Warszawskiego zaskoczył go w rejonie pl. Teatralnego, gdzie został wysłany po odbiór butów dla oddziału. Nie mogąc przedostać się na miejsce koncentracji macierzystej jednostki na Woli przyłączył się do oddziału złożonego z ochotników, którymi dowodził ppor. "Leszek" (Lesław Kossowski). Poeta zginął w Pałacu Blanka 4 sierpnia około godziny 16. 1 września zginęła jego żona - Barbara. Oboje pochowani są na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.