Dlaczego Urban nie napisał o Fibaku? "Nie do twarzy nam było"

| Aktualizacja:

"Fibakgate" trafił do "Wprost", choć autorką prowokacji, która obnażyła kontrowersyjne "hobby" znanego tenisisty była dziennikarka tygodnika "Nie". Dlaczego Jerzy Urban nie zdecydował się na publikację tekstu?

wróć do artykułu
  • ~jkj
    (2013-06-05 14:44)
    Fibak wydaje oświadczenie ,,bycie alfonsem nie jest mi obce". Urban wydaje oświadczenie ,, bycie klientem alfonsów wyssałem ...
  • ~Do Wiesio13
    (2013-06-05 08:08)
    Wiesio13 tez mniem siem zdaje ze to tez dewiant-pederasta prowokator z dildem w D.U.P.I.E.
  • ~absinth3
    (2013-06-05 06:36)
    To jakiś ruch obrony alfonsów tu PO-wstaje, jak mniemam
  • ~nollet71
    (2013-06-05 06:27)
    By potępić Fibaka i jemu podobnych trzeba mieć gwarancję, że gdybym był na jego miejscu tego bym nie robił, a gdybym miał nadmiar kasy, byłbym wierny starej zonie! Robi to co robi, zywy chłop, nie gwałci, to o co chodzi?
  • ~motek
    (2013-06-05 00:02)
    A ile zarobił?...
  • ~wewa
    (2013-06-04 22:41)
    A co nie opisywali jak Michnik na biurku "przyjmował" nowe redaktorki"
  • ~cd
    (2013-06-04 22:31)
    A, Urban to co robił? no to jak opisywać kolegę po fachu i nacji
  • ~Amato
    (2013-06-04 21:21)
    Pan Wojciech W. mówiąc kategoriami klasycznej polszczyzny to zwykły sutener albo jak mówią inni alfons. To nie pierwszy jego wyczyn. Pamiętam przed laty aferę, w którą był zamieszany tzw. książe Monaco, co poślubił afrykanerską pływaczkę (bardzo ładna kobieta). Otóż ten łysy troglodyta był zamieszany w sprawę gwałtu na jakichś panienkach, a w doniesieniach przewijało się nazwisko pana Wojciecha W., który nie był uznawany za przyzwoitkę, o nie!. Facet z tego żyje, nie pierwszy nie ostatni. Postura prostaka, bełkotliwy język ale żreć się chce. Smutne, że niektórzy uznają to za dopuszczalną normę i bronią faceta, któremu nie powinno się podawać ręki i wpuszczać do przyzwoitego domu. Skarlała skur...ła Polska, katolicka i nabożna a jakże. Kraj gdzie burdeli jest prawie tyle co kościołów. I o dziwo nikomu to nie przeszkadza, ani Michalikowi, przez przypadek biskupowi, ani Kowalczykowi, mianowanemu nie wiadomo dlaczego prymasem, ani też Głodziowi, chociaż po zastanowieniu trzeba dodać, że to w stylu tego ostatniego. Latkowski zrobił dobrze!. Ten idiota z Poznania, który, jak mawiają Proboszczowie, z "moralnością nie miał nic wspólnego", powinien zniknąć z ekranów i pierwszych stron gazet, chyba, że zamieszczane by tam były listy gończe. Alleluja i do przodu!
  • ~@ Jan48 19:52
    (2013-06-04 20:21)
    100 procent racji.
    Sprawie się łeb ukręci, jak w przypadku BARDZO WAŻNYCH w IIIRP osób - pedofilów z Dworców Centralnego i Sródmieście w Warszawie...
  • ~Jan48
    (2013-06-04 19:52)
    To, że Fibak zajmuje się stręczycielstwem jest tajemnicą poliszynela od około 20 lat i w tym kontekście red. Błańska nic nowego nie odkryła. Jak świat światem takie sytuacje miały, mają i będą miały miejsce. Niemniej profesja alfonsa jest mało chwalebna i red. Błańska swoją prowokacją udowodniła czarno na białym to o czym wszyscy szeptali ale nie było na to dowodów. Fibak, pomimo dokonań sportowych jest nędznym, obmierzłym typkiem, o bardzo niskim morale. Ten facet, takimi własnie działaniami jak opisane w artykule we "Wprost" przyczynił się do niejednej ludzkiej tragedii, o czym wiem z relacji osób bezpośrednio dotkniętych. Ponieważ funkcjonuję w tzw. "światku tenisowym" od wielu lat, wiem również od wielu lat o tej mało chwalebnej stronie pana Wojtka, a także o wielu innych mało ciekawych zachowaniach, znamionujących człowieka określanego kolokwialnie mianem ************ Nie rozumiem postawy oburzających się na artykuł red. Błańskiej. Czyżby pochwalali sutenerstwo? Czy jest jakakolwiek różnica pomiędzy alfonsem, który ustawia panienki za 200 złotych, a tym który ustawia za grube tysiące? Wydaje mi się, że nie ma żadnej, a ci którzy uważają że Wojtek Fibak jest ofiarą, mylą się się prezentując skrajny relatywizm moralny. Piętnowanie Wprost i porównywanie do Faktu też nie ma sensu, ponieważ Wprost nie zagląda nikomu do majtek, a jedynie pokazuje co porabia "na boku" ten szanowany podobno i znany były doskonały tenisista, co jest dla osoby publicznej szczególnie naganne. Jeżeli przyjmiemy że działanie Wprost jest niskie, nielicujące z wizerunkiem opiniotwórczego tygodnika, to powinniśmy zgodzić się na powszechną obecność w mediach, na tzw. "salonach" osób różnej proweniencji (prostytutek, alfonsów, złodziei, oszustów, itd.) i promowanie ich postaw moralnych i etycznych.
  • ~gosc
    (2013-06-04 19:39)
    Urban nic nie napisal w swojej gazecie bo on tez z tego pewnie korzystal.
    Jest na tyle inteligentny ,ze nie bedzie sypal.
  • ~ustalmy fakty
    (2013-06-04 19:14)
    re ~3212013-06-04 16:53

    URBAN - OHYDNA MORDA!
    ---
    de gustibus non est disputandum he he he
  • ~Tusk to h* * *y
    (2013-06-04 19:07)
    jednak s u t e n e r SZEJNFELD z PełO przebił a l f o n s a FIBAKA i b u r d e l mamę JAN-BO BORYSEWICZÓWNĘ
  • ~Jaryma
    (2013-06-04 19:07)
    Niechże p. Fibak nie odgrywa komedii w roli ofiary. To co robił z poznawanymi panienkami nie było bezinteresowne. A ta jego "bezinteresowność" w kodeksie karnym nosi nazwę stręczycielstwa i sutenerstwa i jest karalne.
  • ~Niesiol to jego szczery pszyjaciel.
    (2013-06-04 18:59)
    Ten BURDELTATA p.t. Fibak ma doskonale kontakty z PO !!! Czyzby dostarczal TOWARY PO mlotkom ?
  • ~pies ogrodnika
    (2013-06-04 18:59)
    Bardzo popieram pośrednictwo pana Fibaka, a osobiście to tylko żałuję, że mnie nie stać na skorzystanie z niego - nie będę więc psem ogrodnika
  • ~pozdrawiam
    (2013-06-04 18:58)
    ~MEMORY2013-06-04 18:20

    skoro nie udało się zrobić z córki Agaty gwiazdy kortów to może uda się z wnuczka/wnuczki?, dlatego pewnego dnia pan Daniel Passent postanowił wsiąść na rower i poczekać przy galerii na Krakowskim...
  • ~MEMORY
    (2013-06-04 18:20)
    Daniel Passent był w PRL przedstawicielem reżimowego pisma „Polityka” (do dzisiaj istniejącego), na łamach którego bronił stanu wojennego.
    W latach 80. (junta Jaruzelskiego) pan Passent, ze swoją żoną – Agnieszką Osiecką – wpadli na pomysł wydania bałwochwalczej książki o Fibaku, w zamian za medialne, zawodowe i propagandowe poparcie Fibaka dla ich córki – AGATY PASSENT, która bardzo lubiła grać w tenisa i miała mrzonki zostania następczynią Navratilowej.
    Panegiryk powstał jeszcze w latach 80., z poparciem władz komunistycznego wydawnictwa RSW „P-K-R”, o nazwie Krajowa Agencja Wydawnicza.
    Z niewiadomych dla maluczkich powodów „dzieło” ukazało się już w PRL Bis.
    Tytuł – „Moja gra”.
    Passent chwalił się wtedy, że polski naród wykupił cały nakład do cna, a ludzie zaczytują się tym propagandowym płodem w dzień i w nocy, porzucając pracownicze i małżeńskie obowiązki.
    Nikt nie wie, dlaczego genialna tenisistka Agata Passent nie została „pierwszą rakietą świata”, ale prawdopodobnie był to spisek antysemitów, hodowców pieczarek i paralotniarzy…
    Całkiem niedawno pan Daniel Passent zamieścił na swoim blogu tekst, chwalący pod niebiosa nowe wydanie panegiryka i samego Wojciecha Fibaka.
    Pysznie to brzmi, w kontekście ostatnich rewelacji o bardzo przystojnym polskim tenisiście.
    Oto fragment blogowego tekstu chwalcy stanu wojennego, do dzisiaj publicysty „Polityki”:
    „Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1990 roku, rozeszło się znakomicie, choć Polska miała wówczas inne sprawy na głowie.. Dwadzieścia lat później spotkałem Fibaka na rowerze, na Nowym Mieście. Jechał akurat do swojej galerii w budynku ASP na Krakowskim Przedmieściu. W ciągu tych dwudziestu lat wiele się w jego życiu zmieniło – powrócił do Polski, ma nową rodzinę, nową galerię, nowe zainteresowanie. – Co z twoją książką, może byś ją wznowił? – zaproponował. Wtedy przystąpiłem do pracy. Musiałem zbadać, co Fibak robił przez tych 20 lat – poznać obecną rodzinę, kolekcję, przyjaciół. Przez 20 lat w życiu Fibaka zaszło bardzo wiele – rozpadło się małżeństwo, ale założył nową rodzinę i jest szczęśliwy, stopniała fortuna, ale pracuje na nową, rozpadła się kolekcja, ale zbiera, kupuje i sprzedaje nowe malarstwo, pozostała mu także słabość do nieruchomości, a przede wszystkim jego najlepsze cechy – inteligencja, szybkość, bystrość, nieprzeciętna głowa. No, i dystans, jaki niektórzy moi rozmówcy mają do Fibaka. Książka ukazała się po turnieju na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu i w trakcie Wimbledonu 2010.”
  • ~Bolek
    (2013-06-04 18:15)
    Urban w tobie jedyna nadzieja ,że ujawnisz co za kanalia ukrywa się na liście IPN dod numerem dla TW 00945/548 ?
  • ~sędzia
    (2013-06-04 18:15)
    Żona go sprzedała? W przyszłym tygodniu pierwsza sprawa rozwodowa.