Julia Wyszyńska, Michał Czachor, Arkadiusz Brykalski, Jacek Beler, Maria Robaszkiewicz, Klara Bielawka i Karolina Adamczyk to część obsady kontrowersyjnego spektaklu z Teatru Powszechnego, który tak oburzył prawicowych widzów i publicystów.

Reklama

Wszyscy wymienieni aktorzy, jak zauważył na Twitterze Bartosz Węglarczyk, występują lub występowali w produkcjach Telewizji Polskiej.

"Ojciec Mateusz", "Na dobre i na złe", "Barwy Szczęścia", "Komisarz Alex", "Czas honoru", "M jak miłość", "Klan", "Bodo", "Ranczo" i "Artyści", a także "Dziewczyny ze Lwowa" i "Plebania" - w tych serialach występowali aktorzy z Klątwy. Czy ich emisje też należy zawiesić?

Jak podawała "Gazeta Wyborcza", spektakl "Klątwa" na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii obywatela Chorwacji Olivera Frljicia, "to bezkompromisowy i bezczelny spektakl o dominacji agresywnego katolicyzmu i nacjonalizmu". "Naturalnej wielkości pomnik Jana Pawła II zawisa nad sceną, na stryczku. Z tabliczką 'obrońca pedofilów'" - pisała "GW". Jest też scena imitacji seksu oralnego aktorki z figurą papieża.

Jak podają media, aktorka wygłasza kwestię na temat "zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego". "Oliwer, znając moje poglądy, zaproponował mi scenę, w której miałam zbierać pieniądze na zabójstwo Kaczyńskiego (...) i miałam w tej scenie zapytać was, czy chcielibyście przeznaczyć pieniądze na ten cel i sprawdzić, czy nadal będziemy w ramach działania artystycznego, w tym przypadku spektaklu teatralnego. (...) Co się okazuje – naprawdę można znaleźć człowieka, który może to zrobić za 50 tysięcy euro, czyli tanio. No i właśnie teraz powinna być ta scena, właśnie teraz powinnam schodzić po schodkach z woreczkiem płacząc, że naprawdę żarty się skończyły i naprawdę boję się o przyszłość mojego kraju i powinnam teraz was prosić o jakieś małe wsparcie finansowe naszej kwesty, zaznaczając, jakie są wszelkie prawne konsekwencje tego działania" – mówiła, według zapisu audio w mediach, aktorka. Następnie zacytowała fragment Kodeksu karnego. "No i przez to nie mogę przeprowadzić mojego eksperymentu, a moja scena marzeń została z tego spektaklu brutalnie wykreślona" – dodała.

Teatr Powszechny oświadczył, że spektakl ma na celu pokazanie "różnych ideologicznych postaw i oddanie głosu różnym stanowiskom, dlatego powinien być analizowany jako całościowa wizja artystyczna, a nie jako zbiór oderwanych od siebie scen pozbawionych kontekstu". "Należy również pamiętać, że tego, co pokazywane jest w ramach przedstawienia teatralnego, nie można traktować jako działań czy zdarzeń dziejących się rzeczywiście" - głosi komunikat Teatru Powszechnego. Dodano w nim, że "wolność twórczości artystycznej jest zagwarantowana w konstytucji RP". Komunikat zawiera też prośbę o "niedokonywanie manipulacji treścią przedstawienia". Według teatru, np. "nieprawdą jest, że podczas spektaklu odbywa się zbiórka pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego".