Czas na głosowanie korespondencyjne był do soboty, ale wszyscy członkowie Rady Mediów Narodowych zdążyli się już wypowiedzieć. Troje zagłosowało za powrotem Kurskiego do władz telewizji publicznej – i to wystarczająca większość.

Reklama

Głosowano dwie uchwały, zaproponowane przez przewodniczącego RMN Krzysztofa Czabańskiego. Pierwsza zwiększyła zarząd Telewizji Polskiej do czterech osób – bo obecnie są tylko trzy. Druga na tak stworzone stanowisko powołała Jacka Kurskiego – którego dwa miesiące temu RMN, również korespondencyjnie, jednomyślnie odwołała z funkcji prezesa TVP.

Wynik głosowania był łatwy do przewidzenia, bo większość w pięcioosobowej Radzie stanowią reprezentanci PiS – oprócz Krzysztofa Czabańskiego są to: posłanka Joanna Lichocka i europosłanka Elżbieta Kruk. Przeciw byli Juliusz Braun, którego do rady rekomendowała PO, i Grzegorz Podżorny, rekomendowany przez Kukiz’15,

Krzysztof Czabański informuje, że przywrócenie Jacka Kurskiego do zarządu TVP poddał pod głosowanie na wniosek Macieja Łopińskiego. – Wniosek był opatrzony obszernym uzasadnieniem, które mnie przekonało – mówi nam Czabański. Nie podaje jednak szczegółów. Nie podzielił się nimi także z innymi członkami RMN.

Juliusz Braun przy okazji głosowania w e-mailu do Krzysztofa Czabańskiego zamieścił też swoje stanowisko w sprawie zmian w zarządzie telewizji publicznej.

Stanowczo protestuję przeciw narzuconemu przez przewodniczącego RMN, Krzysztofa Czabańskiego sposobowi podejmowania decyzji - stwierdza i przypomina, że w marcu Czabański poddał pod głosowanie inną uchwałę - o odwołaniu Jacka Kurskiego. - Jednomyślne poparcie uchwały przez wszystkich członków Rady oznacza, iż negatywna ocena czteroletniej działalności Jacka Kurskiego jako prezesa TVP nie budziła wśród członków RMN żadnych wątpliwości. Taka jednomyślność jest w Radzie Mediów Narodowych wyjątkowa - podkreśla Braun.

Głosowanie odbywało się wtedy w oczekiwaniu na podpis prezydenta Andrzeja Dudy pod ustawą przyznającą radiu i telewizji prawie 2 mld zł z budżetu państwa. Prezydent nie krył, że prezesurę Kurskiego ocenia krytycznie. Dymisję szefa TVP przewodniczący Czabański ogłosił podczas konferencji prasowej z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego.

Zmiana stanowiska przez przewodniczącego Rady i zarządzenie kolejnego głosowania, tym razem w sprawie powołania Jacka Kurskiego w skład zarządu TVP, wymagałoby w tej sytuacji szczególnego uzasadnienia - uważa Braun. - Interesujące jest zarówno wyjaśnienie tak radykalnej zmiany stanowiska przez samego przewodniczącego, jak też przez pozostałe osoby, które wcześniej głosowany za odwołaniem, a teraz popierają uchwałę o powołaniu Jacka Kurskiego - zastanawia się.

Ani wtedy, ani teraz członkowie RMN nie dostali uzasadnienia głosowanych uchwał. - Dwukrotnie kierowałem do przewodniczącego RMN wniosek o przeprowadzenie otwartego konkursu na stanowisko prezesa TVP, jednak nie otrzymałem na swoje pisemne wnioski żadnej odpowiedzi - przypomina Braun.

O Kurskim zdania od marca nie zmienił. - Uważam, że jego działalność jest sprzeczna z ustawowymi powinnościami mediów publicznych, powoduje też poważne szkody dla polskiego życia społecznego - pisze.

Protestuje też przeciwko dopasowywaniu liczebności zarządu telewizji do doraźnych potrzeb. - Za niedopuszczalne uważam stosowanie prawnej sztuczki, jaką jest poszerzenie zarządu z trzech do czterech osób - podkreśla.

Obecnie zarząd TVP stanowią: p.o. prezes Maciej Łopiński - oddelegowany z rady nadzorczej do 10 czerwca – i członek zarządu Mateusz Matyszkowicz. W skład tego grona formalnie wchodzi też Marzena Paczuska-Tętnik, ale rada nadzorcza TVP zawiesiła ją 10 marca. Jacek Kurski jest zaś teraz doradcą zarządu.

Według Brauna tworzenie kolejnego stanowiska dla Kurskiego nie ma uzasadnienia. - Jak można się spodziewać, wkrótce przewodniczący RMN zarządzi kolejne głosowanie, tym razem wnioskując o ustalenie składu zarządu na trzy, a może dwie osoby - przewiduje. - Takie manipulacje są nie tylko szkodliwe, ale i kosztowne dla spółki - dodaje.