Przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański poinformował w czwartek, że ogłosił głosowanie nad powołaniem Jacka Kurskiego do zarządu Telewizji Polskiej, a wniosek o poszerzenie zarządu i powołanie w jego skład Kurskiego wystosował p.o. prezes TVP Maciej Łopiński. Głosowanie będzie miało charakter korespondencyjny, na które - zgodnie z regulaminem - członkowie RMN mają dwa dni.

Reklama

W telewizji wPolsce.pl rzecznik prezydenta zapytany o powołanie Kurskiego do zarządu TVP odparł: Pani redaktor, jest Rada Mediów Narodowych. Pan prezydent Andrzej Duda przecież nie wyznacza kierunków zarządu telewizji publicznej. Pani redaktor, z całym szacunkiem, od tego są inne organy państwa.

Na początku marca prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy abonamentowej dotyczącą przekazania 2 mld złotych TVP i Polskiemu Radiu. Wcześniej Jacek Kurski ogłosił, że rezygnuje z funkcji prezesa Telewizji Polskiej. Podkreślił w liście do prezydenta, że jego osoba "nie jest i nie będzie" przeszkodą w zapewnieniu TVP stabilnych podstaw finansowania, uzależnionych od decyzji głowy państwa. Na jego miejsce rada nadzorcza TVP S.A. delegowała Macieja Łopińskiego, jako pełniącego obowiązki prezesa zarządu.

Jacek Kurski był prezesem zarządu spółki Telewizja Polska S.A. od 8 stycznia 2016 r. do początku marca br. Na jego miejsce rada nadzorcza TVP S.A. delegowała Macieja Łopińskiego, jako pełniącego obowiązki prezesa zarządu.

Trzaskowski o powrocie Kurskiego do zarządu TVP: Zaplecze prezydenta nie traktuje go poważnie

Rafał Trzaskowski w piątek w Poganicach (Pomorskie) spotkał się jako prezydent Warszawy z samorządowcami z regionu. Na briefing prasowym odniósł się do powrotu Jacka Kurskiego do zarządu TVP. Poinformował, że ten fakt przyjął "z olbrzymim oburzeniem, ale również ze smutkiem”.

Dziś widzimy, że zaplecze prezydenta Andrzeja Dudy po prostu nie traktuje go poważnie, podejmując taką decyzję. Pan prezydent jest niemym prezydentem, który nie ma kompletnie wpływu na to, co się w Polsce dzieje. To niestety, narusza to, co najważniejsze, czyli autorytet prezydenta RP, autorytet instytucji – oświadczył Trzaskowski.

Przypomniał, że prezydent Duda, gdy opozycja stawiała wniosek o to, by blisko 2 mld zł zamiast na media publiczne przeznaczyć na służbę zdrowia, "jasno wtedy tłumaczył nam, że pieniądze są potrzebne na służbę zdrowia, ale jednak potrzebne są również na dotację do Telewizji Publicznej”.

Tłumaczył nam wtedy, że nie wyobraża sobie, by pan Jacek Kurski mógł pozostać na swoim stanowisku. Obiecał nam wtedy wszystkim Polkom i Polakom, sugerując, że TVP choć odrobinę zmieni charakter, przestanie być telewizją partyjną, która przede wszystkim manipuluje rzeczywistością i pobudza do nienawiści – mówił Trzaskowski.

Kandydat KO na prezydenta pytany był, jak zamierza doprowadzić do tego, by telewizja w ogóle przestała być partyjna, niezależnie od tego, która partia jest przy władzy. Trzaskowski poinformował, że w przyszłym tygodniu odbędzie się debata z niezależnymi ekspertami, gdzie "będziemy się starali na to pytanie odpowiedzieć”.

Jak dodał zapowiedział już bardzo radykalne działanie, "zbudowanie całkiem nowej telewizji publicznej, w której nie będzie TVP Info, publicystyki politycznej i >Wiadomości<”. Podkreślił, że chce zrobić to po to, "żeby już żadnej władzy nie kusiło upolitycznianie telewizji”.

Bo nawet jak skończy się władza PiS, nie mamy żadnej gwarancji, że kiedyś w Polsce nie dojdą do władzy cynicy i nie będą chcieli robić tego samego. Stąd potrzebne są radykalne działania i będziemy o tym w przyszłym tygodniu rozmawiać – powiedział Trzaskowski.

Reklama