Boimy się. Nasz lęk kręci się głównie wokół ciał: ciał bliskich, ciał z problemami immunologicznymi, naszych własnych ciał; wszystkich tych nieznajomych ciał, na których mógł osadzić się koronawirus i z których może przenieść się dalej, by wniknąć w jakieś ciała, które są nam drogie. Tego się właśnie boimy najbardziej. Ale ile można się bać o zdrowie i życie? Czy to nie nużące? Czy nie pragniemy pewnej odmiany? Dlatego jestem tu dziś po to, żeby powiedzieć państwu: nie ograniczajcie się! Bójcie się z jeszcze większym rozmachem! Rzeczywistość okołowirusowa oferuje przecież całe masy lęków i obaw, o których być może jeszcze nie pomyśleliście. A przecież wystarczy się dobrze rozejrzeć, by w momencie, gdy sprzykrzy się nam lęk o ciała, zająć serce i umysł masą innych ciekawych strachów. Tym, którym trudno przychodzi pisanie czarnych scenariuszy, spieszę z pomocą. Oto krótki wybór interesujących strachów – niewielki lękobutik, którego jestem dziś waszym usłużnym kuratorem. Zaczynamy od zagadnień globalnych, by potem stopniowo ów czarny krąg strachu zawężać, jak w pamiętnym wierszu Baczyńskiego. Struktura ta stworzy, mam nadzieję, uspokajające pozory porządku i logiki, dzięki którym, hurra, będzie więcej miejsca na prezentowane lęki.

Reklama

Strach pierwszy, który chcę państwu usłużnie podsunąć, dotyczy sytuacji geopolitycznej. Myśleliście o tym, co się stanie, kiedy opadnie wzburzony przez pandemię kurz? Sytuacja jest dziś zarazem płynna, złożona i nieprzewidywalna, więc przesunięcie w globalnym układzie sił to jedyne, czego możemy być pewni. Na pewno w jakiś sposób zmieni się rola Chin. W erze wrogich botów, płatnego trolldziennikarstwa i braku czasu na sprawdzanie źródeł trudno ocenić, które wiadomości ostatecznie wygrają bitwę – te, które obwiniają Chiny o pandemię, oskarżają je o zatajanie ważnych informacji i opisują uciszanie obywatelskich głosów niosących prawdę o koronawirusie, czy te, które czynią z nich tak wspaniałego globalnego lidera walki z zarazą, że demokratyczne USA mogą się przy nich tylko wstydzić. Jedno wydaje się pewne: po tym wszystkim antagonizm między Państwem Środka a Ameryką jeszcze wzrośnie (ale najpierw Chiny sprzedadzą nam wszystkim tony maseczek).

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>