Wstrząsające, przerażające i smutne - to oczywiste uczucia po tym, jak Paweł Adamowicz został zaatakowany przez nożownika. Krótko po ataku był reanimowany, a potem przewieziony do szpitala i natychmiast operowany. Prezydentowi Gdańska życzymy zdrowia. Jak wskazują informacje o przebiegu zdarzenia, mieliśmy do czynienia z zamachem na polityka.

Sam zamachowiec po ataku wykrzykiwał: "Siedziałem niewinny w więzieniu, PO mnie torturowała i dlatego zginął Adamowicz". Z informacji policji wynika, że nożownik to 27-letni mieszkaniec Gdańska, który miał już kłopoty z prawem i był karany za rozboje. Zaatakował podczas światełka do nieba Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszedł na ogrodzony teren WOŚP, posługując się plakietką z napisem "Media". Nie wiadomo jednak, czy faktycznie ma coś wspólnego z mediami, czy była to fałszywka.

Na razie jest za mało informacji o motywie nożownika. Nie wiemy, czy to jakaś zemsta za wyimaginowane krzywdy, czyn desperata lub szaleńca, czy też działanie z pobudek politycznych. Z ocenami warto poczekać, gdy faktów będzie więcej. W mediach społecznościowych już pojawiły się sugestie, że zamachowiec działał z pobudek politycznych, że jego czyn to efekt hejtu na WOŚP, i zaczęła się rozkręcać spirala oskarżeń.

Tak jak należy życzyć prezydentowi Adamowiczowi, by szybko wrócił do zdrowia i ten przerażający czyn nie miał dla niego groźnych konsekwencji, tak samo należy zaapelować do wszystkich gorących głów, by wstrzymały się z ocenami i nie nakręcały skali emocji wokół tego strasznego wydarzenia. Ten apel dotyczy zwłaszcza polityków i liderów opinii. Emocje są złym doradcą, zwłaszcza gdy nie ma wiedzy. Mogą prowokować kolejne nieszczęścia.

Lepiej, by wszyscy odpowiedzialni za debatę publiczną pomyśleli, jak opuścić krainę rozkręcającego się hejtu.