Gospodarki w wielu regionach świata przeżywają poważne turbulencje, które widać w spadającej dynamice wzrostu PKB. Tak jest i w Unii Europejskiej, gdzie wzrost gospodarczy spadł w tym roku do 1,4 proc. Polska należy do tej niewielkiej grupy państw, które mogą się pochwalić wzrostem PKB wyższym niż 4 proc. Co więcej, dynamika polskiego PKB już od dawna jest znacznie wyższa niż średnia unijna, co powoduje, iż niwelujemy dystans, jaki nas dzieli od bardziej rozwiniętych państw zachodnich.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ogłaszając raport na temat sytuacji gospodarczej na świecie w 2018 r., podał, że Polska wyprzedziła Szwecję i Argentynę pod względem nominalnej wielkości PKB i tym samym awansowaliśmy w rankingu największych gospodarek świata na 22. miejsce. MFW wyliczył, że PKB Polski przekracza 581 mld dol. i zdaniem ekspertów Funduszu w 2020 r. powinniśmy prześcignąć Tajwan (627 mld dol.), wchodząc na 21. miejsce. Potem co prawda o awans ma być trudniej, ale w 2025 r. Polska ma się znaleźć w gronie 20 największych gospodarek świata.

Kryzys nam niestraszny

Od ponad 15 lat jesteśmy członkiem UE, państwa unijne to także nasi najwięksi partnerzy handlowi. Dlatego dla wielu ekonomistów jest sporym zaskoczeniem to, że w czasie gdy Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Belgia mają niski wzrost, to PKB w Polsce rośnie prawie trzy razy szybciej niż średnia unijna. Spodziewaliby się raczej tego, że Polska równie mocno odczuje skutki spowolnienia gospodarczego w państwach „starej” UE. Dlaczego dzieje się inaczej?

Moim zdaniem zawdzięczamy to przede wszystkim naszej przedsiębiorczości. Polacy potrafią się dostosować do zmiennych warunków. Polskie firmy mają w swoim DNA to, że nawet w sytuacji spowolnienia radzą sobie 10 razy lepiej niż zagraniczni konkurenci. Mówiąc obrazowo – potrafimy mocniej przyciskać pedał gazu i jechać szybciej, nawet w zmiennym otoczeniu. Dotyczy to zarówno małych, jak i dużych podmiotów, takich jak KGHM. W tym roku na światowych rynkach ceny miedzi spadły o 13 proc., a tymczasem nasz zysk netto wzrósł w pierwszym półroczu 2019 r. o około połowę. Osiągnęliśmy to dzięki poprawie efektywności i wzrostowi wydajności, co pozwoliło na podniesienie produkcji miedzi o 30 proc.

Przedsiębiorczość Polaków jest stymulowana przez politykę gospodarczą państwa i jest to jedno z ważniejszych zadań rządu. Jak wynika z wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego i jego ministrów – w kolejnej kadencji parlamentu na rozwój gospodarki i przedsiębiorczości będzie położony jeszcze silniejszy nacisk niż w ostatnich czterech latach. Dlatego państwo będzie kontynuować zmiany w systemie podatkowym i otoczeniu prawnym, aby ułatwić zakładanie i prowadzenie działalności gospodarczej. Rozszerzane będą również programy promujące polskie firmy i ich produkty za granicą, co ma przełożyć się na wzrost eksportu. Niemałe środki publiczne będą też kierowane na innowacyjność, aby w połączeniu z funduszami, jakie na ten cel zamierzają wydać największe polskie koncerny, przełożyło się to na widoczny udział Polski w gospodarce 4.0. Rozwijać należy również szkolnictwo na każdym poziomie nauczania oraz uczelnie wyższe i wdrażać programy sprzyjające jeszcze ściślejszej współpracy tych instytucji z biznesem, gdyż to wiedza będzie czynnikiem decydującym w coraz większym stopniu o konkurencyjności polskiej gospodarki.

To oczywiście tylko część działań państwa, które musimy wdrażać i rozwijać, aby skutecznie gonić Zachód. Trzeba też mieć na uwadze i to, że na polską gospodarkę pozytywnie będzie wpływać wiele czynników na pozór niezwiązanych z ekonomią, jak np. demografia. Dlatego biznes liczy na to, że pozytywne efekty zaczną przynosić takie programy jak 500+, a ponadto że państwo stworzy warunki i zachęty dla osób i rodzin do powrotu z emigracji.

Dobrobyt i polityka

Wzrost nominalny PKB nie jest jednak tylko celem samym w sobie. Celem Polski musi być budowanie silnej gospodarki, bo to decyduje o sile państwa. Wzrost naszego potencjału ekonomicznego przekłada się na coraz wyższą pozycję na mapie politycznej świata, gdyż jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla USA i innych potęg. Nasze znaczenie w świecie będzie rosło jeszcze bardziej, jeśli podtrzymamy trend rozwojowy takich koncernów jak KGHM Polska Miedź, PKN Orlen, PGNiG czy PGE. Wielkie firmy zapewnią Polsce wzrost konkurencyjności, gdyż są motorem napędowym innowacji, podnoszą poziom kultury gospodarczej i budują łańcuchy powiązań biznesowych, stwarzając warunki rozwoju dla tysięcy mniejszych podmiotów. W efekcie duży narodowy koncern zapewnia pracę nie tylko dziesiątkom tysięcy swoich pracowników, ale jeszcze większej rzeszy ludzi zatrudnionych w zakładach kooperujących. Tym samym dobrobyt jest dystrybuowany do polskich rodzin, zapewniając sprawiedliwszy podział dóbr w Polsce.

Jak powinniśmy zatem zwiększać potencjał polskich przedsiębiorstw? To proces ciągły, niezwiązany z koniunkturą gospodarczą. Nie można bowiem od niej uzależniać procesów rozwojowych. Tak postępujemy w KGHM, gdyż nie rezygnujemy z projektów inwestycyjnych nawet w czasach kryzysu. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że inwestycje przyniosą nam zyski w przyszłości, za 5 czy 10 lat.

Planowanie gospodarcze powinno przypominać wojskowe planowanie strategiczne. Przykładem mogą być dla nas Amerykanie lub Japończycy, którzy swoje plany wojskowe opracowują na dekady do przodu, a nie tylko na lata. Tak samo musi postępować biznes, przygotowując plany rozwojowe w wieloletniej perspektywie, uwzględniające różne scenariusze, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Wtedy gospodarka będzie się szybciej rozwijać i będzie bardziej odporna na kryzys.

Kooperacja jest niezbędna

Innym warunkiem rozwoju Polski jest współpraca firm, która pomaga w ekspansji zagranicznej i pokonywaniu wyzwań, jakie stoją lub staną przed naszym krajem. W tej chwili główne zagrożenia, ale i szanse dla naszej gospodarki, stanowią: brexit, wojny handlowe, kryzys klimatyczny czy inwestowanie w gospodarkę w obiegu zamkniętym (GOZ) i odnawialne źródła energii (OZE). Dlatego KGHM Polska Miedź i Polska Grupa Energetyczna podpisały list intencyjny w sprawie współpracy przy realizacji projektów fotowoltaicznych. To element naszej strategii, która zakłada, że do 2030 r. aż połowa energii elektrycznej, którą będziemy wykorzystywać, będzie pochodzić ze źródeł własnych, w tym z OZE (teraz zużywamy 2,5 TWh, więcej energii od KGHM konsumuje tylko kolej).

Polska stoi przed wielką szansą dogonienia Zachodu i mamy to szczęście, że większość narzędzi niezbędnych do osiągnięcia tego celu spoczywa w naszych rękach. Musimy więc ten plan zrealizować.