Stoczniowa debata z pustymi krzesłami

| Aktualizacja:

To była debata z dwoma związkowcami i pięcioma pustymi krzesłami. A raczej monolog premiera, rzadko przerywany pytaniami. Oglądali go, ale w innej części miasta, działacze "Solidarności" i OPZZ, którzy odmówili spotkania z szefem rządu na dziedzińcu Politechniki Gdańskiej. Przed stocznię wystawili namiot i telewizor. I ostro recenzowali Donalda Tuska.

wróć do artykułu